AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - E » EDGUY - Tinnitus Sanctus (2008 Nuclear Blast)
EDGUY - Tinnitus Sanctus (2008 Nuclear Blast)

01. Ministry of Saints
02. Sex Fire Religion
03. The Pride of Creation
04. Nine Lives
05. Wake Up Dreaming Black
06. Dragonfly
07. Thorn Without A Rose
08. 929
09. Speedhoven
10. Dead Or Rock
11. Aren't You A Little Pervert Too?







SKŁAD:
Tobias Sammet (Wokal)
Tobias 'Eggi' Exxel (Bas)
Jens Ludwig (Gitara)
Dirk Sauer (Gitara)
Felix Bohnke (Perkusja)



Tobias obiecywał, że nowa płyta będzie świetna. Wiemy, że każdy lubi chwalić swoje osiągnięcia, a już mister Sammet potrafi to robić z wyjątkową gracją…

Ale tym razem nie kłamał. Nie były to czcze przechwałki, albowiem to, co zrobił na ostatnim krążku swojej kapeli jest naprawdę rewelacyjne.

Przez ostatnią płytę „Rocket Ride” ledwo przebrnąłem. Brakowało jej przede wszystkim energii, tej energii, której Sammet władował w nowy krążek. Ta płyta powala od pierwszych dźwięków i nie pozwala na oderwanie się od niej aż do samiutkiego, swoją drogą ciekawego końca.

Wszystko co najlepsze w hard rocku, tak zwanym melodic metalu, „pudel” i power metalu zostało na Tinnitus tak cudownie wydobyte, zmiksowane, przemielone, przepuszczone przez niesamowitą wrażliwość i doświadczenie Tobiasa, że po prostu „czapki z głów”.

Od dość ciężkiego jak na Edguy „Ministra Of Saints”, przez pachnący amerykańskim graniem połowy lat osiemdziesiątych (ze świetnym basem) „Sex Fire Religion”, dalej szybkie „The Pride Of Creation” i „Speedhaven” (jakie fajne klawisze!), wolniejszy „Thorn Without A Rose”, utwór z cudownymi solami gitar i klawiszy („Nine Lives”) aż po dowcipny countrowo – bluesowy „Aren’t You Pervert Too?! (nagranego z udziałem Granato Rambocco And The Killers)

Wersja limitowana zawiera dodatkową płytę z rejestracją koncertu grupy w Los Angeles w 2008 roku.

„Tinnitus..” to album znakomity pod względem doboru kawałków, produkcji i czego tam chcecie. Melodiami, energią, brzmieniem, umiejętnościami technicznymi muzyków i wokalnym samego lidera, można by obdarzyć niejedną płytę, z kilkoma starszymi płytami samego Edguy włącznie.

Ikona niemieckiego melodyjnego metalu zasługuje w pełni na tę pozycję. Płytą „Tinnitus Sanctus” ją potwierdza i – jestem pewien - że już nie odda jej na długo.

10/10
Ray




http://www.edguy.net/

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  34,594,099 unikalne wizyty  Top Top