|
| Polecamy albumy |
 STREFA MOCNYCH WIATRÓW - Live
 CORRUPTION - Bourbon River Bank
|
|
| 2009.08.28 - EXLIBRIS, The Four Horsemen - MDK - DŚT, Klub Pop Art./ Łomża |
Pewnie nie wybrałbym się na piątkowy koncert, gdyby nie występ warszawskiego zespołu. Bowiem przy całej sympatii dla uczącej się grać młodzieży, łomżyński, istniejący zaledwie od kilku miesięcy, The Four Horsemen nie prezentuje jeszcze poziomu nawet bardzo młodej Metalliki. Tak, jak radzą sobie z partiami rytmicznymi i riffami, to solówki i wokale są po prostu słabe. Ale wszystko przed nimi, grunt, że chcą grać. Zaczynają od coverów Metalliki, zobaczymy, co z nich wyrośnie. Jako pierwszy usłyszeliśmy nawet znośnie brzmiący „For Whom The Bell Tolls”. Zaraz po nim, tak jak na końcu strony A LP „Ride The Lightning” – „Fade To Black”. Publiczność nawet trochę się rozruszała przy „Seek And Destroy” i „Enter Sandman”, ale dalej było już marniutko. Ponieważ Exlibris utknęli w korku, a ich wokalista miał zaśpiewać z gospodarzami ostatni utwór, usłyszeliśmy po raz drugi „Seek And Destroy”, ale w dziwnie rozwleczonej, niemrawej wersji, znacznie słabszej niż kilkanaście minut wcześniej. Na szczęście w międzyczasie Warszawiacy dotarli na miejsce, tak więc Marcin Maliszewski niemal natychmiast, z marszu, wskoczył na scenę. „Nothing Else Matters” w jego wykonaniu, mimo nie najlepszego akompaniamentu, zabrzmiał świetnie.

Exlibris dość szybko zainstalowali się na scenie MDK - DŚT. Koncert rozpoczął się od „Intro”, odtworzonego z płyty, ale później już nie było zmiłuj. Tak, jak na wydanym kilka lat temu, jeszcze z udziałem wokalistki - Joanny Boreckiej, debiutanckim albumie „Skyward” Exlibris brzmiał jeszcze zbyt power metalowo, w złym tego słowa znaczeniu, to w wydaniu koncertowym ich utwory bardzo zyskały. Zespół zaprezentował się w bardziej surowej, dynamicznej, iście metalowej odsłonie. Instrumenty klawiszowe Piotra „Voltana” Sikory, wbrew moim wcześniejszym obawom, nie zmiękczały brzmienia całości, a dodawały mu głębi i przestrzeni. Do tego klawiszowiec popisał się kilkoma naprawdę udanymi solówkami, świadczącymi o tym, że w jego przypadku możliwości nowoczesnego sprzętu nie górują nad wyobraźnią i talentem. Voltan i gitarzysta, Daniel Lechmański, ciekawie podeszli też do partii solowych i rytmicznych. Kiedy jeden z nich grał solówkę, drugi przestawiał się na grę rytmiczną. Świetnie się w tym uzupełniali. Muszę jednak przyznać, że mieli ułatwione zadanie, bo z taką sekcją, jak basista, Błażej Grygiel i najświeższy nabytek kapeli, perkusista Misiek Ślusarski, naprawdę można sobie pozwolić na wiele. Nie od dziś bowiem wiadomo, że dobra sekcja rytmiczna to podstawa w niemal każdej odmianie rocka.
Zespół, nie mając jeszcze ukończonego nowego materiału, niejako z konieczności wykonał kilka kompozycji z debiutu. Poza ostrzejszym brzmieniem miały one jeden, niezaprzeczalny atut: wokalistę, Marcina Maliszewskiego. To, co ten młody człowiek wyprawiał w piątkowy wieczór, mogło przyprawić o zawrót głowy. Skala, barwa, siła głosu, niesłychana łatwość przechodzenia od wyższych do niższych partii to tylko nieliczne z atutów Marcina. Obserwuję go od kilku lat i z prawdziwą przyjemnością muszę stwierdzić, że jest coraz lepszy i jak tak dalej pójdzie już niebawem dołączy do ścisłej polskiej czołówki. Także co najmniej kilku zagranicznych, znacznie bardziej znanych wokalistów może czuć się zagrożonych…

Dowody ? Po trzech szybkich, dynamicznych utworach panowie zagrali balladowy, z mocnymi akcentami, kontrastującymi ze spokojnymi fragmentami, „Waiting For The Dawn”. Maliszewski popisał się zarówno w tych bardziej lirycznych partiach, jak i dynamicznych, typowo metalowych wejściach. W pewnym momencie brzmiał, niczym sam Ronnie James Dio, by po chwili tak nisko pociągnąć w końcówce, że kapelusze z głów ! Równie dobrze było w finałowym „Another Day”, czy w zapowiedzianym jako „szanty”, z charakterystycznym motywem granym przez Voltana, „Galleon”.
Exlibris zagrali też jeden cover. Liczyłem na coś z Black Sabbath ery Dio, ale „After The War”, utwór tytułowy LP Gary Moore’a z 1989 roku powalił nawet tych, którzy pewnie go nie znali. Uwielbiam oryginał, ale młodzi muzycy zagrali „After The War” z nerwem, bardziej hard rockowo, z ciekawymi dialogami gitary i klawiszy. Co do wokali zaś: Gary Moore jest śpiewającym gitarzystą, a Marcin Maliszewski wokalistą. A to różnica wręcz kolosalna… Wiadomo było, że po tak udanym koncercie dość liczna, jak na miejsce, porę i czasy publiczność nie da za wygraną i zespół nie zejdzie szybko ze sceny. Tak też się stało. Panowie zagrali po raz drugi jeden z nowych utworów, „Follow The Light”. Szybki, dynamiczny, niezwykle precyzyjny rytmicznie. Jak dla mnie, znacznie lepszy na żywo, niż surowa wersja demo, której można posłuchać na stronie zespołu. I to był niestety koniec. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na zapowiedziany materiał studyjny Exlibris i przy najbliższej okazji wybrać się na ich kolejny koncert!
Wojciech Chamryk
Fot. Elżbieta Piasecka Chamryk
Exlibris – setlista:
Intro / Elemental / Nowhere To Turn / Dreamcraft / Waiting For The Dawn / Follow The Light / Unnamed / Galleon / After The War / Another Day / Follow The Light 2
Więcej fotek Exlibris w Galerii MetalMundus - TUTAJ
|
|
| Komentarze |
|
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
|
|
| Dodaj komentarz |
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
| Oceny |
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?
|
|
|
| Nadchodzące koncerty: |
|
|
|
| Sklep Metal Mundus |


|
|
| Aktualnie online |
Gości online: 4
Użytkowników online: 0
Łącznie użytkowników: 266
Najnowszy użytkownik: earthshine
|
|
|