AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - H » HALFORD - Made Of Metal (2010 Metal God Records)
HALFORD - Made Of Metal (2010 Metal God Records)

01. Undisputed
02. Fire and Ice
03. Made Of Metal
04. Speed Of Sound
05. Like There¹s No Tomorrow
06. Till The Day I Die
07. We Own The Night
08. Heartless
09. Hell Razor
10. Thunder and Lightning
11. Twenty-Five Years
12. Matador
13. I Know We Stand A Chance
14. The Mower





SKŁAD:
Rob Halford (wokal)
Roy "Z." Ramirez (gitara)
Mike Chlasciak (gitara)
Mike Davis (bas)
Bobby Jarzombek (perkusja)




„Made Of Metal” to już czwarta płyta w solowym dorobku Boga Metalu (nie licząc innych jego projektów) i to płyta bardzo osobista. Rob Halford poprzez teksty i muzykę zawartą na tym albumie pokazał nam dużą część samego siebie. Utwory są bardzo różnorodne, często odbiegające od tego, do czego przyzwyczaił nas podczas lat spędzonych z Judas Priest, nasycone przeróżnymi emocjami. Pomimo ponad 40-tu lat spędzonych za mikrofonem, Rob cały czas śpiewa wyśmienicie, a towarzyszący mu muzycy sprawili, że można tą płytę śmiało stawiać pośród innych jego wydawnictw.

Otwierający ten LP „Undisputed” sprawia, że zaczynamy mieć jako taki ogląd na to, jak wygląda muzyka na nowym albumie Roba. Mocne wokale, chwytliwy refren i szarpane riffy przeplatane krótkimi, ale melodyjnymi solówkami. Jak na opener’a to bardzo dobry wybór. Już w tym miejscu duży uśmiech pojawia się na mojej twarzy po raz pierwszy. A później jest równie dobrze, a czasami nawet i lepiej.

„Fire And Ice”, trochę szybszy i gitarowo bardziej podchodzący pod speed metal, to kolejny utwór, który już od pierwszego przesłuchania pozostaje w pamięci – dzięki swojej melodyce i tekstowi.

Kolejny track to znany już z singla, tytułowy „Made Of Metal”. Zaczyna się może troszkę nietypowo, bo zniekształconym elektronicznie głosem Roba, który będzie się jeszcze przewijał tu i ówdzie przez cały utwór. To bardzo ciekawy utwór z naprawdę melodyjnym refrenem i interesującym nastrojem, budowanym właśnie przez różnorodne dźwięki przeplatające się z szybkimi riffami i pędzącą perkusją. Na uwagę zasługuje videoclip zrobiony do tego utworu, animacja przedstawiająca wyścigowy samochód z wielkim napisem Halford na masce. Może i banalne, ale bardzo miło się to ogląda.

Czwarty na płycie to już bardziej przypominający dawne utwory Halforda „Speed Of Sound”. Utwór ma w sobie bardzo dużą moc i na dobrych głośnikach naprawdę może robić wrażenie. Jest szybko, ostro i do przodu – wszystkie potrzebne cechy, aby ten track stał się rasowym heavy metalowym killerem.

„Like There’s No Tomorrow” rozpoczyna się wysokimi i piskliwymi dźwiękami gitary, które przechodzą w wolniejsze riffowanie, a później w równie piskliwe wokalizy Halforda. Jak i poprzednie tracki, ten również od razu się podoba i zostaje w pamięci. Halfordowi udała się trudna sztuka stworzenia dobrych, chwytliwych melodii, okraszonych zróżnicowanymi wokalami, ładnymi solówkami i zapadającymi w pamięć tekstami. Ten utwór jest kolejnym mocnym punktem płyty.

„Till the Day I Die” to pierwsze duże zaskoczenie na tej płycie. Rozpoczyna się gitarą w stylu…country i pomrukiwaniem Halforda, które powoli rozwijają się w coś, co wydaje się być początkiem typowego utworu panów siedzących na werandzie z harmonijkami w ustach i brzdąkających coś na swoich gitarkach. Lecz w tym momencie wchodzą mocne gitary i obraz tego utworu trochę się zmienia. Melodia country zostaje, lecz przeradza się w utwór metalowy i muszę przyznać, że jest to bardzo ciekawe połączenie. Na początku nie byłem przekonany do tego pomysłu, ale po kilku przesłuchaniach mogę śmiało stwierdzić, że idea urozmaicenia w ten sposób płyty była bardzo dobra i spełniła swe zadanie.

„We Own the Night” to jeden z moich ulubionych utworów na płycie. Klimatu i łagodnego nastroju dodają mu pojawiające się w refrenie klawisze. Niesamowity tekst o marzeniach i pięknej miłości jest jego dopełnieniem. Nastraja bardzo pozytywnie i pozwala patrzeć w przyszłość z większą nadzieją i optymizmem. To naprawdę piękny utwór.

Ósmy na płycie to „Heartless”, który jest zupełnym przeciwieństwem swojego poprzednika. Melodia jest dużo bardziej niespokojna, a tekst opowiada o porzuceniu i samotności. Te uczucia wyraźnie słychać w muzyce. Halfordowi i spółce udało się w mistrzowski sposób przenieść osobiste uczucia na graną muzykę tak, że wyraźnie je słychać.

Kolejny na płycie to „Hell Razor” i to już zdecydowany ukłon w stronę Judas Priest. Klimatem, jak i tekstem przypomina dawne albumy Bogów Metalu. Ma to „coś”, co miały tamte stare nagrania, które stawały się kamieniami milowymi w muzyce heavy metalowej. To sztuka powrócić do tych dawnych lat i jednocześnie ubrać utwór w bardziej nowoczesne brzmienie i nadać mu zupełnie inny feeling, aby swym charakterem pasował do całości płyty. Ta sztuka się udała.

10-ka na „Made Of Metal” to „Thunder & Lightning”. W tym miejscu pierwszy raz czuję lekki zawód. Utwór wydaje się być bez większego pomysłu i czuję, że stanowi coś w rodzaju wypełnienia. Choć jest to dobry utwór, mam wrażenie, że nagrywając go, kapeli powoli kończyła się wena twórcza. A może po prostu brakowało paru tracków do wypełnienia czasu płyty? Nie jest źle, ale mogło być troszkę lepiej. Choć zapewne każdy inaczej odbierze ten utwór…

„25 Years” to jeden z najbardziej epickich utworów na tej płycie. Klawisze w refrenie nadają mu wzniosłości i powagi. Tekst „25 Years” jest również poważny. Halford porusza temat swojej przeszłości, przygody z muzyką i towarzyszących jej wzlotów i upadków. To jeden z najbardziej osobistych utworów na płycie. Słuchając go zaczynam się zastanawiać jak to jest być muzykiem, dźwigać tak duży bagaż doświadczeń. Fani zawsze widzą tylko tę miłą i przyjemną stronę tego biznesu, jednakże po drugiej stronie może nie być tak kolorowo. Czy dokładnie o tym traktuje utwór? Tego nie wiem, jednakże po jego przesłuchaniu pozostaje zaduma i zamyślenie…

„Matador”, rozpoczynający się gitarą w stylu flamenco, to kolejna ciekawa pozycja na płycie. Nie jest to utwór wybitny, ale dobrze się go słucha i trzyma on poziom poprzedników.

„I Know We Stand A Chance” to kolejny spokojny i nastrojowy moment płyty, gdzie klimat budują delikatne dźwięki gitary. Mocny refren ożywia go i sprawia, że staje się zróżnicowany. Po raz kolejny jednak odnoszę wrażenie, że jest to utwór po prostu wypełniający tą płytę. Choć jak i „Thunder & Lightning”, trzyma on pewien poziom, bez niego „Made Of Metal” nie straciłaby zbyt wiele…

I zbliżamy się powoli do końca. Wieńczący płytę „The Mower” jest tu kolejną perełką, jest szybko, ciężko i potężnie. Rob udowadnia, że po ponad 40-tu latach zdzierania gardła wciąż potrafi to robić i to z wielką klasą!! Łezka się w oku kręci, kiedy słyszymy tak potężne wokale w 2010 roku. Piękne zakończenie płyty, przypominające tym, którym zdarzyłoby się zapomnieć, kto jest Bogiem Metalu i komu ten gatunek tak dużo zawdzięcza.

Produkcją tego LP zajęła się znajoma postać Roya Z., który odwalił kawał dobrej roboty. Dźwięki nagrane selektywnie, odpowiednie proporcje gitar i klawiszy, wysuwających się na pierwszy plan wtedy, kiedy potrzeba. „Made Of Metal” to płyta o wielu płaszczyznach, nie można jej dobrze zrozumieć już po pierwszym przesłuchaniu. Rob włożył w nią wiele swoich uczuć i przelał w teksty wiele osobistych przeżyć, dlatego jest ona tak zróżnicowana i wielowarstwowa. Zaryzykował, ale człowiek o takim statusie może sobie na takie ryzyko pozwolić, nie bojąc się odrzucenia ze strony fanów i krytyków. Ostatecznie mogę stwierdzić, że ta płyta naprawdę się udała. Kto jeszcze jej nie słyszał, niechaj zapozna się z nią czym prędzej. Dla mnie rewelacja.

9.5/10
Mikołaj "Blackie" Mucha

Rob HALFORD
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  34,594,270 unikalne wizyty  Top Top