AGENCJA METAL MUNDUS


METAL UP!

= 23.10.2017

- DYING FETUS
- PSYCROPTIC
- BEYOND CREATION
- DISENTOMB

+ Poznań / U Bazyla



= 26.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Poznań / Blue Note



= 26.10.2017

- HUNTER

+ Świdnica



= 27.10.2017

- ELUVEITIE
- AMARANTHE
- THE CHARM THE FURY

+ Warszawa / Progresja



= 27.10.2017

- HELLISH CROSSFIRE
- RAGING DEATH
- GALLOWER

+ Chorzów / Red & Black



= 27.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Wrocław / Pralnia



= 27.10.2017

- HUNTER

+ Wrocław



= 28.10.2017

- AIRBOURNE

+ Wrocław / A2



= 28.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Warszawa / Proxima



= 29.10.2017

- HUNTER

+ Łódź
































































Nawigacja
Artykuły » Wywiady - 2017 » AMORPHIS [Niclas Etelävuori]
AMORPHIS [Niclas Etelävuori]


Amorphis, to zespół, który dziś zaliczany jest do klasyków melodic death metalu. Grupa, która została założona w 1990 roku w stolicy Finlandii, początkowo wykonywała muzykę z gatunku doom death. W przeciągu dwudziestu pięciu lat istnienia grupy wiele się zmieniło. Zespół często zmieniał skład, a przed dziesięciu laty, kiedy ich szeregi opuścił długoletni wokalista, postanowili postawić wszystko na jedną kartę i całkowicie zmienić swój styl. Decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę, bo już pierwszy krążek z nowym wokalistą w składzie wywindował zespół na szczyty list sprzedaży zarówno w Finlandii, jak i za granicą. Ostatni album Under the Red Cloud odniósł ogromny sukces, a Amorphis, jako jeden z nielicznych zespołów może pochwalić się wieloma wyprzedanymi koncertami.

31.12.2016. podczas sylwestrowego koncertu w helsińskim klubie Virgin Oil Co. udało nam się porozmawiać z basistą zespołu – Niclasem Etelävuori.





Spotkaliśmy się z okazji Waszej trasy Eclipse 10th Anniversary, którą rozpoczęliście tutaj, w Helsinkach piątego listopada w Nosturi. Powiedz, jak przebiegała ta trasa?

Niclas Etelävuori: Nadspodziewanie dobrze. Sami nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że ten album jest aż tak popularny (śmiech). Na przykład podczas wczorajszego koncertu w Tampere klub wypełniony był po brzegi, a Pakkahuone to olbrzymie miejsce (klub może pomieścić 1200 osób – przyp. J.K.). Muszę przyznać, że spotkaliśmy się z bardzo ciepłym przyjęciem wszędzie, gdzie zawitaliśmy podczas tej trasy.

Dziesięć lat minęło od wydania Eclipse. Szmat czasu, wiele się w Amorphis zmieniło…

Niclas Etelävuori: Czas płynie szybko. Nie zauważyłem, że aż tyle czasu minęło. Sam nie wiem, kiedy tych dziesięć lat zleciało. Wydajemy nowy album mniej więcej w regularnych odstępach dwóch i pół roku. Podczas tych dziesięciu lat wydaliśmy kilka krążków, więc może dlatego ten czas tak szybko zleciał (śmiech).

Pamiętasz ten dzień, kiedy przed dwunastu laty Pasi Koskinen (poprzedni wokalista – przyp. J.K.) zdecydował się opuścić Wasze szeregi?

Niclas Etelävuori: Tak, był to dla nas trudny moment. Z drugiej strony pomyśleliśmy wtedy, że to jest nasza szansa na to, abyśmy połączyli nasze siły i zrobili coś lepszego niż dotychczas. Był to dość ryzykowny krok, ale jak widać, opłaciło się podjąć ryzyko.



Czy myśleliście wtedy, że to może być koniec Amorphis?

Niclas Etelävuori: Wiele, wiele razy i to nie tylko wtedy, kiedy Pasi odszedł z zespołu (śmiech). W momencie, kiedy Tomi dołączył do zespołu, w zasadzie, kiedy spotkałem go po raz pierwszy, wiedziałem, że znaleźliśmy naprawdę dobrego wokalistę. Oczywiście, wszyscy zastanawialiśmy się, jak zostanie on przyjęty przez publiczność i naszych fanów. Na całe szczęście publiczność go zaakceptowała.

Myślę, że trudno nie zaakceptować kogoś obdarzonego takim głosem i charyzmą.

Niclas Etelävuori: Tak, to prawda. Z drugiej strony, jeśli porównamy Tomiego z Pasim, to są oni jak dwie odległe od siebie planety.

Trudno było znaleźć tak znakomitego wokalistę?

Niclas Etelävuori: Bardzo trudno. Ogłosiliśmy konkurs, dostaliśmy worek z nagraniami różnych wokalistów, którzy chcieli śpiewać w Amorphis, prowadziliśmy przesłuchania, niestety, nie znaleźliśmy nikogo, kto by nam odpowiadał. I wtedy znajomy Tomiego Koivusaari (założyciel, pierwszy wokalista i gitarzysta Amorphis – przyp. J.K.), który grał razem z Tomim Joutsenem w zespole, który był raczej jako projekt-hobby, powiedział, że mają świetnego wokalistę, który jest wielkim fanem Amorphis i zaproponował, abyśmy zaprosili go na przesłuchanie. Zadzwoniliśmy do niego, Tomi sam nie wysłał swojego zgłoszenia na nowego wokalistę Amorphis. Pamiętam, że przyszedł na przesłuchanie, zaśpiewał i w pewnym momencie powiedział: „Jeśli nie zostanę wybrany, to czy możemy wspólnie zagrać Sign from the North Side – bo to był jego ulubiony kawałek – będę przynajmniej wspominał, że choć raz udało mi się zagrać z Amorphis ten utwór. Wtedy wszyscy wiedzieliśmy, że znaleźliśmy odpowiedniego człowieka. Powiedzieliśmy, że oczywiście możemy zagrać Sign from the North Side, ale jeśli zechcesz z nami śpiewać, to zapraszamy w nasze szeregi.

Wspomniałeś, że bardzo trudno było Wam znaleźć odpowiedniego wokalistę. Przecież cały czas macie w swym składzie Tomiego Koivusaari – pierwszego wokalistę. Czy mieliście plan B, że Tomi ponownie będzie śpiewał, w przypadku, że nie uda Wam się nikogo znaleźć?

Niclas Etelävuori: Rozważaliśmy taką możliwość, ale niestety Tomi definitywnie oświadczył, że nie chce ponownie śpiewać. Początkowo jeszcze śpiewał z Pasim kilka utworów (np. On Rich and Poor – przyp. J.K.), później jedynym i głównym wokalistą był Pasi. Od jakiegoś czasu podczas koncertów udziela się wokalnie w jednym z utworów (Drowned Maid, który w oryginale śpiewał – przyp. J.K.), ale to wszystko.

Jakie były wasze odczucia w momencie, kiedy w Waszym składzie pojawił się Tomi, bo wraz z nim wiele się dla Amorphis zmieniło. Eclipse zyskał świetne recenzje, zarówno pośród krytyków muzycznych, jak i fanów zespołu. Czy od samego początku byliście przekonani do zmian, które wraz z Tomim się pojawiły i czuliście, że to będzie strzał w dziesiątkę?

Niclas Etelävuori: Cóż, powiedzmy sobie szczerze, był to swego rodzaju nowy start, więc każda propozycja była do przyjęcia. Mogliśmy zrobić cokolwiek, próbować bazować na tym, co zrobiliśmy w przeszłości i podążać w tym kierunku, albo zrobić coś zupełnie innego, coś, o czym wcześniej nawet nie myśleliśmy. Myślę, że podjęliśmy słuszną decyzję, zmieniając swój styl, bo przecież nadal egzystujemy (śmiech).



Czy po upływie tych dziesięciu lat i doświadczeniu, jakie w tym czasie zebraliście, grając teraz cały album Eclipse od początku do końca, zmienilibyście coś, czy słuchacie tych utworów i myślicie sobie: „Ten album jest perfekcyjny”?

Niclas Etelävuori: Myślę, że nic byśmy nie zmienili. Album brzmi świetnie. Kiedy rozpoczęliśmy trasę Eclipse 10th Anniversary, nawet nie pamiętaliśmy, że nagraliśmy niektóre kawałki, a podczas koncertów publiczność reagowała na nie bardzo entuzjastycznie, więc cóż moglibyśmy w tym przypadku zmienić (śmiech)?

Myślę, że wystarczająco przetestowaliśmy Twoją pamięć. Porozmawiajmy o Waszym najnowszym krążku Under the Red Cloud, który odniósł ogromny sukces. Czy myślisz, że to jest Wasz highlight?

Niclas Etelävuori: Hmm, nie wiem. Trudno mi powiedzieć. Zawsze wierzymy, że możemy osiągnąć więcej. Myślę, że jest to bardzo dobry album i mieliśmy bardzo dobre przeczucia od samego początku, kiedy zaczęliśmy go nagrywać. Jens (Jens Bogren – producent, który w przeszłości współpracował między innymi z Opeth, Paradise Lost czy Sepulturą – przyp. J.K.) jest bardzo wymagający i jeśli z nim współpracujesz, to możesz być pewien, że wszystko potoczy się dobrze.

Powiedziałeś, że od początku „czuliście w kościach”, że nagracie dobry album. Czy wiedzieliście, że to będzie ten moment, kiedy nagle wszystkie Wasze koncerty będą wyprzedane?

Niclas Etelävuori: Nieee, tego chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć, ale czuliśmy, że to będzie kick ass album. Kiedy wybieraliśmy utwory na ten krążek, nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, co do tego, który kawałek powinien się na tej płycie znaleźć, bo nawet piosenki bonusowe są bardzo dobre. Po prostu czuliśmy, że to nie może się nie udać, a jeśli coś nie wypali i ten album nie odniesie sukcesu, to znaczy, że coś jest nie tak z ludźmi (śmiech).

Zdradź nam zatem, gdzie tkwi klucz do tego wielkiego sukcesu? Przecież od początku Waszego istnienia nagraliście wiele świetnych albumów. W ostatniej dekadzie wszystkie Wasze krążki były świetne, a dopiero teraz znaleźliście się na szczycie.

Niclas Etelävuori: Trudno powiedzieć. Wielu ludzi przyczyniło się do tego sukcesu. Zdarza się, że wiele zespołów w momencie nagrywania albumu pisze ostatnie utwory w studio, bo nie mają wystarczająco dużo materiału na jego wydanie. W przypadku Under the Red Cloud było odwrotnie. Odrzuciliśmy połowę utworów, które napisaliśmy, zanim jeszcze weszliśmy do studia. Wybraliśmy te, które w naszym odczuciu były najlepsze. Myślę, że losy tego albumu mogły potoczyć się różnie, w zależności od tego, jakie utwory zdecydowalibyśmy się na tej płycie umieścić. Jens stwierdził, że zrobimy heavy album, więc zdecydowaliśmy się właśnie na te kawałki.



Czyli nie ma w tym żadnej magii? Możemy powiedzieć, że po prostu dokonaliście dobrego wyboru?

Niclas Etelävuori: Dokładnie tak. Myślę, że fakt, że gramy razem od wielu lat i znamy się jak łyse konie, znacznie ułatwia sprawę. Kiedy pracujemy nad albumem i któryś z nas próbuje przekazać innym swoją wizję, doskonale wiesz, co inni na ten temat będą myśleć, co powiedzą, zanim padną jakiekolwiek słowa. Z czasem tworzenie albumów staje się łatwiejsze, oczywiście pod warunkiem, że masz materiał. Jestem pewien, że nie będziemy mieć najmniejszego problemu z nagraniem kolejnych albumów w przyszłości. W przeciągu tych wszystkich lat odrzuciliśmy wiele utworów, które były dobre i w zasadzie moglibyśmy stworzyć kolejne albumy bez tworzenia czegokolwiek nowego. Może dlatego nasze albumy zawsze są „świeże”, bo za każdym razem tworzymy coś nowego, mimo iż w zanadrzu mamy materiał, który nigdy nie został zaprezentowany. Myślę, że gdybyśmy w przyszłości zrobili album, bazując na tym, co mamy, to pewno słuchacze mieliby wrażenie, że słuchają kolejnej edycji Under the Red Cloud, czy któregokolwiek z naszych krążków.

Podejrzewam, że w przeciągu tych dwudziestu pięciu latach, kiedy zespół jest aktywny na scenie muzycznej, napisaliście tyle utworów, że do końca życia moglibyście wydawać nowe albumy, czerpiąc z tego, co już wcześniej stworzyliście.

Niclas Etelävuori: Myślę, że tak. I kto wie, może, kiedy nasze mózgi przestaną być produktywne i zabraknie nam weny, wtedy sięgniemy do tych odrzuconych utworów (śmiech).

Pozostańmy przy tematyce samego procesu tworzenia waszych utworów. Jak wiemy, zespół jest odpowiedzialny za komponowanie muzyki, ale teksty od wielu lat pisane są przez Pekkę Kainulainena. Pekka wszystkie teksty pisze po fińsku, a Wasze utwory śpiewane są po angielsku. Kto jest odpowiedzialny za tłumaczenie liryki?

Niclas Etelävuori: Na ostatniej płycie tłumaczeniami zajął się Ike (Ike Vil, który znany jest z występów w fińskim zespole heavymetalowym Babylon Whores – przyp. J.K.), który jest lingwistą. Nie zawsze jednak przetłumaczony tekst współgra z muzyką, więc wtedy my przerabiamy niektóre wersy, tak, aby pasowały do skomponowanej przez nas muzyki. Często Tomi podczas nagrywania partii wokalnych koryguje tekst, bo podczas śpiewania czuje, że ten tekst po prostu nie pasuje.



Właśnie, tu moje kolejne pytanie. Jak wiemy, język fiński ma kompletnie różną strukturę i melodię niż język angielski. Czy teksty, które słyszymy, różnią się znacznie od oryginałów, które zostały napisane w języku fińskim?

Niclas Etelävuori: Zawsze należy zrozumieć sens tekstu, a potem dobrać odpowiednie słowa, aby oddać dokładnie to, co autor chciał przez swoje słowa wyrazić. Wiadomo, różnice są, ale sens zostaje zachowany.

Czy kiedykolwiek myśleliście o tym, żeby śpiewać po fińsku, skoro Wasze teksty są pisane w tym języku?

Niclas Etelävuori: Nie (śmiech).

Dlaczego?

Niclas Etelävuori: Myślę, że jest wystarczająco dużo zespołów, które śpiewają po fińsku. Spróbowaliśmy stworzyć jeden utwór po fińsku z Pasim, ale jakoś nie zadziałało. Teksty fińskie są skomplikowane, a poza tym, nawet jeśli byłyby łatwe, to jeśli zaśpiewalibyśmy je po fińsku to i tak nikt by nie załapał, o co chodzi. Nawet nam, Finom, czasem trudno jest zrozumieć, o co chodzi w niektórych tekstach.

Ale jeśli zdecydowalibyście się śpiewać po fińsku, to wtedy moglibyście wykorzystać bezpośrednio oryginalne teksty Kalevali (fiński epos narodowy, do którego nawiązują teksty utworów Amorphis – przyp. J.K.) bez konieczności tworzenia historii opartych na tym eposie.

Niclas Etelävuori: Może i tak, ale jestem pewien, że ktoś już to zrobił. Wiesz, Kalevala jest w Finlandii tak popularna, że praktycznie każdy artysta, począwszy od muzyki folkowej, poprzez muzykę metalową, na operze skończywszy, w jakiś sposób wykorzystał w swej twórczości jej elementy.

Amorphis to zespół, który jest bardzo „produktywny”. Jak zaznaczyłeś na początku naszej rozmowy, wydajecie albumy w regularnych odstępach czasowych. Album Under the Red Cloud został wydany w 2015 roku, jedną nogą jesteśmy już w 2017, czy istnieje realna szansa, że będziemy mogli usłyszeć coś nowego już w tym roku?

Niclas Etelävuori: W 2017 chyba jeszcze nie, ale podejrzewam, że w 2018 roku jest na to realna szansa.

Zaczęliście już pracować nad nowym materiałem?

Niclas Etelävuori: Jeszcze nie, nie mieliśmy na to czasu, ale zamierzamy rozpocząć pracę nad nowym materiałem po zakończeniu trasy. Nie piszemy niczego, kiedy koncertujemy. Trasa rządzi się swoimi prawami, panuje inna atmosfera niż w momencie, kiedy udajemy się do naszego pokoju prób i w spokoju możemy zebrać nasze myśli i wszystko przedyskutować.



Naszą rozmowę rozpoczęliśmy od podsumowania trasy Eclipse 10th Anniversary. Niebawem wybieracie się w dwumiesięczną trasę po Stanach Zjednoczonych. Zatem teraz pytanie, które z pewnością nurtuje fanów Amorphis w Polsce – kiedy będziemy mogli Was ponownie zobaczyć w naszym kraju?

Niclas Etelävuori: Hmmm, z pewnością nie wiosną, bo jesteśmy zajęci koncertowaniem w Stanach, ale jeśli macie jakieś letnie festiwale muzyczne, to z chęcią przyjedziemy.

Będziecie całkiem blisko, bo pojawicie się ponownie na Brutal Assault w Czechach oraz na Rock pod kameňom na Słowacji…

Niclas Etelävuori: Czekamy zatem na oferty z Polski (śmiech).

Spotkaliśmy się podczas sylwestrowego wieczora. Kończy się rok 2016, więc czas na podsumowania. Jaki był ten rok dla Ciebie i dla Amorphis?

Niclas Etelävuori: Bardzo pracowity. I niestety obfitował w problemy zdrowotne. Cóż, był to dość ciężki rok, ale mimo wszystko dobry. Bardzo dużo koncertowaliśmy, tylko w okresie letnim zagraliśmy ponad sto koncertów w ramach trasy promującej Under the Red Cloud. Podejrzewam, że niebawem dobijemy do 200 koncertów w ramach trasy promującej ten album, a ukazał się on przecież dopiero przed rokiem.

Czego zatem możemy życzyć Tobie i Amorphis w tym nadchodzącym roku?

Niclas Etelävuori: Abyśmy byli zdrowi i nadal kontynuowali naszą karierę (śmiech). Podczas którejś z tras miałem złamane żebro. Bolało jak cholera przez pięć tygodni, ale nadal musiałem grać koncerty. W zasadzie po powrocie z każdej trasy muszę iść od razu do lekarza (śmiech).

Tego Wam zatem życzymy! Czy jest coś, co chciałbyś na zakończenie naszej rozmowy powiedzieć fanom Amorphis w Polsce?

Niclas Etelävuori: Dziękujemy za Wasze wsparcie i zawsze liczną obecność na naszych koncertach! Mam nadzieję, że w przyszłości uda nam się częściej gościć w Waszym kraju!

My również mamy taką nadzieję! Dziękuję za poświęcony czas i życzę udanego koncertu!

Niclas Etelävuori: Dzięki!

31.12.2016. w klubie Virgin Oil Co. w Helsinkach rozmawiała Justyna Klorek

Strona Amorphis - link
Profil Facebook - link
Klip do utworu "Death Of A King"

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU























** CLOSTERKELLER **
- Blue


** MORPHOSYS **
- The Saw Is Family


** PARADISE LOST **
- Medusa


** BESATT **
- Tempus Apocalypsis

** CLOSTERKELLER
- Viridian

** ORDEN OGAN
- Gunmen

** MANILLA ROAD
- Voyager

** ICED EARTH
- Incorruptible

** ACCEPT
- The Rise Of Chaos

** DEATHTALE
- Apocalyptic Deadline

** SILESIAN BUTCHERS COMPILATION
- vol. V

** CRÉATURES
- Le Noir Village

** SKÓRA ŚWIATA
- Skóra świata

** MORTUUS CAELUM
- Ad Libertatem Per Mortem

** ANTHRAX
- Among The Living

** KRV
- Ograma

** ALESTORM
- No Grave But the Sea


więcej recenzji
********* GRIN *********


** WATCH OUT STAMPEDE **


***** CLOSTERKELLER *****


*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** AIR RAID
+ Savager
+ Stormer
- U Bazyla/ Poznań


*** CLOSTERKELLER
+ Pampeluna
- Czarny Spichrz/ Włocławek


*** SUMMER DYING LOUD
+ Sodom
+ Unleashed
+ Wolfheart
+ i inni
- Aleksandrów Łódzki


*** ROCK & ROSE FESTIVAL
+ Kat & Roman Kostrzewski
+ Alastor
+ Dragon
+ Gomor
- Kutno


*** HEADBANGERS OPEN AIR
- Brande/ Niemcy


*** HAMMERFALL
+ Gloryhammer
+ Lancer
- Progresja/ Warszawa


*** QTNOIZZ FEST
+ Iron Maiden Tribute Band
+ Hunter
+ Nocny Kochanek
+Acid Drinkers
+Siq
- Kutnowianka/ Kutno


*** NIGHT DEMON
- U Bazyla/ Poznań


*** CLOSTERKELLER
+ Dark Juliette
- Lizard King/ Toruń


*** KREATOR
+ Sepultura
+ Soilwork
+ Aborted
- Progresja/ Warszawa


więcej relacji
*** Biografia Led Zeppelin. Kidy giganci chodzili po Ziemi


*** Ozzy bez cenzury


*** Głos z ciemności



więcej recenzji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  25,278,318 unikalne wizyty  Top Top