AGENCJA METAL MUNDUS


METAL UP!

= 23.10.2017

- DYING FETUS
- PSYCROPTIC
- BEYOND CREATION
- DISENTOMB

+ Poznań / U Bazyla



= 26.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Poznań / Blue Note



= 26.10.2017

- HUNTER

+ Świdnica



= 27.10.2017

- ELUVEITIE
- AMARANTHE
- THE CHARM THE FURY

+ Warszawa / Progresja



= 27.10.2017

- HELLISH CROSSFIRE
- RAGING DEATH
- GALLOWER

+ Chorzów / Red & Black



= 27.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Wrocław / Pralnia



= 27.10.2017

- HUNTER

+ Wrocław



= 28.10.2017

- AIRBOURNE

+ Wrocław / A2



= 28.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Warszawa / Proxima



= 29.10.2017

- HUNTER

+ Łódź
































































Nawigacja
Artykuły » Relacje - 2017 » 2017.09.08-09 - Summer Dying Loud
2017.09.08-09 - Summer Dying Loud


W dniach 8-9.09.2017 w Aleksandrowie Łódzkim odbyła się dziewiąta edycja festiwalu SUMMER DYING LOUD. Pomimo kapryśnej pogody tego lata, termin imprezy okazał się strzałem w dziesiątkę, bo aura dla muzyki metalowej w tych dniach była doskonała, a z nieba nie padła kropla deszczu. Za to z piekła polały się ogniste dźwięki. Organizatorzy przygotowali dla słuchaczy bardzo ciekawy i urozmaicony zestaw dań. Ogólnie wystąpiło osiemnastu wykonawców - z tego też powodu relacja będzie bardziej ogólnikowa. Były spokojne dźwięki, jak i death metalowe grzmoty. Czyli, dla każdego coś miłego.

Ci, którzy przyjechali na dwa dni mogli skorzystać z darmowego pola namiotowego, prysznica, toalet. Wszystko na terenie zamkniętym, bez zbędnych gapiów. A więc pierwsi fani, którzy przyjechali w południe mogli od razu przystąpić do słuchania muzyki, natomiast reszta wiernych, którym czas nie pozwolił na wcześniejsze przybycie na teren imprezy, musieli odstać swoje w sporej kolejce do kasy. Ja stawiłem się o 14.30 i jeszcze o tej godzinie spokojnie mogłem przejść rutynowe działania przy bramce.

Koncertowanie rozpoczęło się w piątkowe popołudnie, punktualnie o godzinie 15-tej. Wtedy bowiem, po wcześniejszym powitaniu zebranych przez konferansjera, na scenę został wywołany warszawki zespół 4 DOTS. Muzykę graną przez chłopaków można określić można jako instrumentalny - progresywny rock/ metal. Nie są to moje klimaty, a więc nie będę się wypowiadał, czy było dobrze czy źle. Pod sceną zebrała się spora liczba fanów i oklaskiwała występ warszawiaków, a więc zapewne panowie się spodobali.

Numer dwa w kolejce do występów to zespół VALKENRAG. Wikingowie z łódzkiej ziemi, grający melodyjną odmianę death metalu na scenie zaprezentowali się fantastycznie. Chłopaki zagrali głównie kawałki z pierwsze płyty "Twilight of Blood and Flesh"(2015), ale ludzie usłyszeli też coś nowego z zapowiadanego drugiego krążka. Były też walki rycerzy, picie z rogu i dobry kontakt wokalisty z publicznością. Jestem pewien, że w niedługim czasie ten band nie będzie otwierał koncertów, tylko występował na samym ich końcu. Jak było słychać, fanom też grupa Valkenrag przypadła mocno do gustu.



Godzina 17-ta to czas na słowiańsko-folkowy zespół PERCIVAL, a więc i czas był dla mnie, by ze znajomymi wychylić jakiegoś browarka. Popijając złoty trunek, zza płotu co jakiś czas spoglądałem na scenę, ale jednak dokonania tej sporej grupy instrumentalistów mnie nie ruszyły, ale nie znaczy to, że pod sceną było pusto. Znalazła się spora grupa ludzi, którym słowiańskie dźwięki się spodobały, zwłaszcza, że mogli posłuchać "Seasons In The Abyss", czy "Raining Blood" zagrane na instrumentach raczej dalekich od typowego zestawu każdego metalowego bandu.



Zespołem numer „cztery” tego popołudnia była pochodząca z Gdańska formacja SOUNDS LIKE THE END OF THE WORLD uprawiająca instrumental rock- post rock. I znowu muszę oprzeć się na tym, jak na ich występ zareagowała publiczność, ponieważ ponownie nie była to muzyka, którą no co dzień słuchałbym w domu. Zebrani na placu fani przyjęli zespół ciepło, a więc dla wielu było fajnie. I oto chodzi.



Od 19:30 prezentowała się, znana już z występów na tym festiwalu, warszawska grupa OBSCURE SPHINX. Zespół ten ze swoją psychodeliczną – doom - post metalową muzyką poruszył wielu fanów. Wokalistka Zofia Fraś (Wielebna), niczym Roman Kostrzewski co chwila odpływała w swoim dziwnie połamanym tańcu. Musze przyznać, że wyglądało to dosyć ciekawie. Grupa swój występ na pewno zaliczy do udanych.



No i w końcu nadeszła godzina 21-a, czyli ta, w której miało nastąpić polskie death metalowe trzęsienie ziemi - czyli czas na zespół TRAUMA! I jak było? Ziemia się zatrzęsła? Powiem wam, że kurwa - TAK! Dowodzona przez Mistera formacja pokazała, że od lat jest bardzo mocnym punktem na naszym rodzimym podwórku. Panowie na scenie pokazali pełny profesjonalizm i przypierdolili tak, że czapki z głów. Wielkie brawa. Kto nie widział, niech żałuje.


Zbliżała się godzina 22:30. Tłum pod sceną gęstniał, a więc przyszła pora na gwiazdę pierwszego dnia, czyli grupę UNLEASHED. Po krótkiej zapowiedzi zabrzmiało intro i z dymów wyłonili się oni - szwedzcy viking - death metalowcy. Na pierwszy ogień poszedł "The Final Silence", po nim "This Is Our World Now". Publiczność oczywiście szalała. Muszę przyznać, że Unleashed na żywo nie widziałem ładnych parę lat, a więc sam byłem mocno podekscytowany ich występem. Ze sceny usłyszeliśmy również parę klasyków, jak "Hammer Battalion", "In the Name of God", "Death Metal Victory", czy zagrany na bis "Before the Creation of Time". Prawie półtorej godziny muzyki, która sprawiła, że człowiek przypomniał sobie stare, dobre czasy. Świetny występ. Brawo.


Na zakończenie pierwszego dnia zaprezentował się szwajcarski zespół SCHAMMASCH, ale na temat jego występu niestety nie napiszę nic, ponieważ tak zwane smaki zmusiły mnie, by udać się w kierunku znajomych gęb i wychylenia w ich towarzystwie paru głębszych. A co za tym idzie, muzyka już zeszła na ten wieczór na dalszy plan.


Drugi dzień festiwalowy rozpocząłem od próby postawienia się na nogi po upojnym piątkowym wieczorze. Niestety, jako człowiek zmotoryzowany, w tym dniu nie mogłem sobie pozwolić na tak zwanego klina, a więc jak wszyscy znawcy tematu wiedzą, dochodzenie do siebie jest wtedy trochę utrudnione. No, ale jakimś cudem o godzinie 13-tej byłem gotów na kolejną dawkę ekstremalnych dźwięków.

O tej to właśnie godzinie swój występ zaczęli chłopaki z pabianickiego metal-punkowego zespołu DZIADY BOROWE. Wbrew nazwie, panowie na scenie prezentowali się bardzo żywo, a ich głośny i szybki występ wyrwał z namiotu niejednego fana. Ogólnie rzecz biorąc - dobrze zagrany set przy sporej liczbie skacowanych słuchaczy.



Kolejny zespół na deskach to THE GENTLE ART OF COOKING PEOPLE. Załoga pochodzi z Krakowa i gra psychedelic-heavy-rock. Publiczności dosyć się podobało .Mnie nie. Nie krytykuję, tylko ponownie użyję słów - nie mój klimat.




O godzinie 15-tej przyszedł czas na INTERNAL QUIET. Heavy metalowy zespół z Aleksandrowa Łódzkiego - jak dla mnie, wielka polska nadzieja tegoż gatunku. Na żywo widziałem ich po raz drugi i ponownie jestem bardzo zadowolony z ich występu. Widzowie usłyszeli kawałki z doskonałego debiutanckiego albumu "When the Rain Comes Down" oraz jeden premierowy numer. Podczas występu wokalista Maciej Wróblewski pokazał, jak powinien na scenie zachowywać się prawdziwy frontman. Wszędzie było go pełno. Nawiązywał dialog z publicznością, biegał, skakał, udał się nawet pod barierki, by fani mogli przybić mu piątkę. W tym chłopaku drzemie ogromny potencjał, zresztą jak i w całym zespole. Perfekcyjnie zagrana heavy metalowa sztuka. Wielkie brawa.



Kolejny wykonawca to stoner metalowcy z Katowic, czyli grupa J.D.OVERDRIVE. Jest to zespół, który w Polsce ma już sporą liczbę fanów, co pokazał ten występ. Bliżej go nie opiszę, bo musiałem iść podładować baterie, ale reakcja publiczności pozytywna.


O godzinie 17-tej swój występ zaczęli panowie z melodic death metalowego bandu IN TWILIGHT’S EMBRACE. Poznaniacy na ziemię łódzką przyjechali promować swój nowy album "Vanitas". Dla mnie był to pierwszy kontakt na żywo z tym zespołem i na pewno nie ostatni. Szwedzki death metal wykonywany przez poznaniaków na żywo prezentuje się wyśmienicie, a zachowanie wokalisty Cypriana Łakomego dla niektórych było na pewno pewną zagadką. Człowiek ów wystąpił zapewne był pod wpływem czegoś. Podczas występu popijał piwko, ale czy tylko alkohol krążył w jego żyłach? Nie moja sprawa, nie mój cyrk, nie moje małpy. Ważne, że coś się działo. Rozbiła się butelka, Cyprian się przewrócił albo też błędnym wzrokiem patrzył po zebranych, nudno nie było. A do tego wszystkiego skomasowany atak gitar. Znakomity występ, który ponownie pokazuje, jak mocną mamy rodzimą scenę.



Występ stoner - doom metalowej lubelskiej formacji DOPELORD odpuściłem sobie całkowicie. Czekałem już na koncerty gwiazd.


O godzinie 19:30 zobaczyliśmy pierwszą z nich. Przed zebranymi zaprezentowali się goście z Finlandii - WOLFHEART. Myślę, że publiczność też czekała na ich występ. Dowodem tego było wykrzykiwanie ich nazwy podczas grania intra. Kwartet w swoim dorobku posiada trzy płyty i fani usłyszeli coś z każdej z nich. Najwięcej jednak numerów poszło z wydanego w tym roku albumu "Tyhjyys", z tytułową kompozycją włącznie. Tuomas Saukkonen co chwila dziękował zebranym za tak entuzjastyczne przyjęcie każdego zagranego przez nich kawałka. Podczas godzinnego występu Wolfheart pokazał kawał świetnej scenicznej roboty, a publika nie chciała ich puścić ze sceny.



Po zagraniu bisa jednak Finowie musieli zakończyć swój set, by ustąpić miejsca legendzie - grupie SODOM. Ten zespół odwiedza nasz kraj od trzech dekad i zawsze jest to wielkie wydarzenie. Nie inaczej było i teraz. Co jest w tym takiego niezwykłego, że wychodzi na scenę trzech facetów, a kilka tysięcy ludzi pada przed nimi na kolana? Odpowiedź szybko przyszła sama. Wybiła godzina 21. Sądzę, że mieszkańcy Aleksandrowa, którzy poszli w sobotę wcześniej spać, szybko wstali na równe nogi, gdy usłyszeli ryk z kilkutysięcznych gardeł-SODOM-SODOM-SODOM!!!

Ciary przeszły po plecach, a na scenę wyszli oni - weterani niemieckiego thrash metalu. Na początek zaserwowali "In Retribution" z ostatniego krążka "Decision Day". Następnie tytułowy kawałek z płyty "In War and Pieces". Publiczność była jak w transie. Każdy numer zagrany przez Niemców doprowadzał ludzi do ekstazy. A takie kompozycje, jak "Ausgebombt", "Remember the Fallen", czy "Agent Orange" jeszcze bardziej potęgowały ten nastrój. W pewnym momencie Tom podzielił się z ludźmi swoim piwem, a ta zaraz wrzuciła na scenę biało-czerwoną flagę z napisem Sodom. Zresztą uprzejmości na linii zespół - publika nie brakowało. Obydwie strony doskonale się rozumiały i dogadywały i za to na bis usłyszeliśmy "Bombenhagel" - utwór, który na liczniku ma już 30 lat. Rewelacyjny występ Niemców pokazał dobitnie, kto był główną gwiazdą tegorocznego festiwalu. Organizatorzy przygotowali dla zespołu małą niespodziankę i wręczyli im pamiątkową, kamienna statuetkę.

Dla mnie Summer Dying Loud 2017 zakończył się właśnie po tym występie. Mimo że do zaprezentowania się na scenie zostały jeszcze dwa zespoły (Sólstafir i Sautrus) z przyczyn rodzinnych opuściłem teren imprezy i udałem się w drogę powrotną do domu.

Dziewiąta edycja Summer Dying Loud przeszła do historii. Organizatorzy - jak zwykle -spisali się wyśmienicie. Można powiedzieć, że zadbali o fanów jak o swoje dzieci. Nikt nie chodził brudny, głodny, czy zmartwiony. Panie Tomku - oby tak dalej. Wielkie brawa i podziękowania w imieniu tych wszystkich, którzy tam byli.

Za rok jubileusz. Mam nadzieję, że będzie niezapomniany.

Tekst i zdjęcia: Lolek

Więcej zdjęć w Galerii Metal Mundus już wkrótce!

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU























** CLOSTERKELLER **
- Blue


** MORPHOSYS **
- The Saw Is Family


** PARADISE LOST **
- Medusa


** BESATT **
- Tempus Apocalypsis

** CLOSTERKELLER
- Viridian

** ORDEN OGAN
- Gunmen

** MANILLA ROAD
- Voyager

** ICED EARTH
- Incorruptible

** ACCEPT
- The Rise Of Chaos

** DEATHTALE
- Apocalyptic Deadline

** SILESIAN BUTCHERS COMPILATION
- vol. V

** CRÉATURES
- Le Noir Village

** SKÓRA ŚWIATA
- Skóra świata

** MORTUUS CAELUM
- Ad Libertatem Per Mortem

** ANTHRAX
- Among The Living

** KRV
- Ograma

** ALESTORM
- No Grave But the Sea


więcej recenzji
********* GRIN *********


** WATCH OUT STAMPEDE **


***** CLOSTERKELLER *****


*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** AIR RAID
+ Savager
+ Stormer
- U Bazyla/ Poznań


*** CLOSTERKELLER
+ Pampeluna
- Czarny Spichrz/ Włocławek


*** SUMMER DYING LOUD
+ Sodom
+ Unleashed
+ Wolfheart
+ i inni
- Aleksandrów Łódzki


*** ROCK & ROSE FESTIVAL
+ Kat & Roman Kostrzewski
+ Alastor
+ Dragon
+ Gomor
- Kutno


*** HEADBANGERS OPEN AIR
- Brande/ Niemcy


*** HAMMERFALL
+ Gloryhammer
+ Lancer
- Progresja/ Warszawa


*** QTNOIZZ FEST
+ Iron Maiden Tribute Band
+ Hunter
+ Nocny Kochanek
+Acid Drinkers
+Siq
- Kutnowianka/ Kutno


*** NIGHT DEMON
- U Bazyla/ Poznań


*** CLOSTERKELLER
+ Dark Juliette
- Lizard King/ Toruń


*** KREATOR
+ Sepultura
+ Soilwork
+ Aborted
- Progresja/ Warszawa


więcej relacji
*** Biografia Led Zeppelin. Kidy giganci chodzili po Ziemi


*** Ozzy bez cenzury


*** Głos z ciemności



więcej recenzji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  25,278,185 unikalne wizyty  Top Top