AGENCJA METAL MUNDUS


METAL UP!

= 23.10.2017

- DYING FETUS
- PSYCROPTIC
- BEYOND CREATION
- DISENTOMB

+ Poznań / U Bazyla



= 26.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Poznań / Blue Note



= 26.10.2017

- HUNTER

+ Świdnica



= 27.10.2017

- ELUVEITIE
- AMARANTHE
- THE CHARM THE FURY

+ Warszawa / Progresja



= 27.10.2017

- HELLISH CROSSFIRE
- RAGING DEATH
- GALLOWER

+ Chorzów / Red & Black



= 27.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Wrocław / Pralnia



= 27.10.2017

- HUNTER

+ Wrocław



= 28.10.2017

- AIRBOURNE

+ Wrocław / A2



= 28.10.2017

- TRIGGERFINGER

+ Warszawa / Proxima



= 29.10.2017

- HUNTER

+ Łódź
































































Nawigacja
Artykuły » Relacje - 2017 » 2017.10.01 - CLOSTERKELLER, Pampeluna
2017.10.01 - CLOSTERKELLER, Pampeluna


Trasa „Abracadabra Viridian Tour 2017” została tak rozplanowana, że na koncert Closterkellera w moim rodzinnym mieście musiałbym czekać calusieńkie dwa miesiące od premiery płyty. Za długo… dlatego już wcześniej z córką Oliwią rozważaliśmy kilka innych opcji… Najkorzystniejszą i nie tak odległą od naszego miejsca zamieszkania wydał się wypad do Włocławka, pierwszego dnia października. Przed samym sobą postawiłem jednak jeden zasadniczy warunek, by na takowy gig się wybrać: album musiał mi się spodobać… Proste jak drut i banalne… acz jak się w praniu okazało, nie poszło wcale aż tak gładko. Ale o tym możesz Szanowny Czytelniku poczytać w innym miejscu.

Późnym popołudniem, pociągiem, z nieznacznym poślizgiem dojechaliśmy do Włocławka i kilka minut po 18-tej dotarliśmy, na piechotę, z dworca PKP… nad Wisłę, znajdującą się 50 metrów od klubu, w którym miał się odbyć koncert. Seria fotek, jaką Oliwia wykonała już po zachodzie słońca pozwoliła panience zorientować się w możliwościach pożyczonego na tę okazję sprzętu.

W klubie momentalnie wyłapaliśmy Michała Jarominka, który po krótkim sprawdzaniu sprzętu (próbą techniczną bym tego nie nazwał) w dość skromnych, jak nam się wydawało warunkach bojowych, ochoczo przystał na pogawędkę. Jak się bowiem okazało „Jaro” jest od lat wielbicielem gry niejakiego Jeffa Loomisa… a jak niektórzy wiedzą, ja z kolei grupę Nevermore, której wspomniany gitarzysta liderował, darzę wyjątkową estymą. Trochę byłem „zły”, że Michał wcześniej nie pochwalił się tę fascynacją, jak też faktem, że uwielbia „The Godles Endeavor”… ale „zgadać się w takich kwestiach” lepiej późno niż wcale. Nieczęsto bowiem spotyka się miłośnika szkoły Loomisa i sympatyka Nevermore wśród rodzimych muzyków.

Tuż przed 19-tą zostało uruchomione stoisko z gadżetami. Skorzystałem i nabyłem dla moich pań (tak, żona też sobie zaklepała i zażyczyła) koszulki z okładką płyty „Viridian”, poza tym postanowiłem sprezentować Oliwce nowy album oraz CDka „Aurum” tak, aby miała swoje własne egzemplarze. Przecież całe życie nie będzie mieszkać z tatusiem :)

Dziesięć minut po godzinie 19-tej na scenie pojawili się czterej muzycy koszalińskiej kapeli – o dźwięcznej i nietypowej nazwie Pampeluna… Oczywiście momentalnie kojarzy się ona z Hiszpanią, wszak w tym kraju znajduje się miasto Pampeluna właśnie. Jak się okazało, muzycy prezentują na scenie wybuchową mieszankę rockowo-metalowych dźwięków z elementami paru innych stylów (hip hop, folk). To nie jest moja muzyka, dlatego występ tej kapeli jakoś nie wzbudził we mnie zbytnich emocji. Owszem, panowie dali radę… nie można niczego zarzucić ich energetycznej, pełnej humoru scenicznej postawie. Na początku twarze muzyków zakrywały… śmieszne chusty… Co ciekawe… cała trójka gitarzystów (dwóch prowadzących, jeden basista) śpiewała… zarówno po polsku, jak też używając języków latynoskich. Formacja promowała swój najnowszy album „Bunt”. Trochę zastanawiała mnie zasadność dobierania i zapraszania przez Anję na wspólną trasę tak drastycznie odmiennego stylistycznie supportu. Nie zamierzam jednak szukać dziury w całym. To miłe, że liderka Clostera wspiera różnorakie pod względem przekazu artystycznego kapele i pomaga we wspomniany sposób mniej znanym wykonawcom. Koszaliński band raczył publikę swym „łomotem” przez dobre pół godziny.

Niski, ciasny, ale przytulny Czarny Spichrz zapełnił się w 2/3 w okolicach godziny 20.00. Dziesięć minut później Closterkeller rozpoczął swój set, który w przeważającej mierze (pierwsza część koncertu) składał się ze wszystkich, kolejno odegranych kompozycji z promowanej płyty. I trzeba od razu podkreślić, że całościowo „Viridian” „live” wybrzmiał bez zarzutu. Pierwszych pięć utworów należycie dociążono, dzięki czemu taki malkontent jak ja, mógł z bananem na twarzy delektować się ostrzejszymi niż na płycie wykonaniami „Marcji” oraz „Pokoju...”. A wszystko zaczęło się od przejmującej wokalizy Anji, która próbowała wcielić się (swym głosem oczywiście) w… syrenę :) I muszę przyznać, stałem jak wryty… zahipnotyzowany tak kapitalnym śpiewem. A prawie tytułowa kompozycja nie pokazała całego potencjału obecnego składu formacji, choć wypadła nieźle. Znacznie lepiej odebrałem klimatyczny „To albo to” z ciekawą partią klawiszy i zwłaszcza wykrzyczaną rasowo przez Ankę końcówką. Utwór ten jawił się niczym zimno-metalowy numer, gdyż mocarne akordy gitarowe wgniatały w podłogę. Energicznie odegrany „Król jest nagi” także mógł się podobać żywo reagującej pod sceną publice. Pozbawiony szaleńczych chórków – zyskał na ciężarze, podobnie jak wspomniane już wyżej „Marcja” i „Pokój tylko mój”. Ms Orthodox, ubrana w stylową kieckę prezentowała się świetnie, a fryzura z „kitkami” bardzo podoba się niżej podpisanemu. Frontwomen oczywiście czyniła zgrabne, acz krótkie wprowadzenia do poszczególnych utworów.

Po pół godzinie nastąpił pierwszy tego dnia kulminacyjny punkt programu. Closterkeller ma w swym repertuarze nawet metalowe numery, ale wg słów liderki… to „Inkluzja” wydaje się być tym najcięższym w całym dorobku kapeli. I Anja ma sporo racji, gdyż kawałek ten przytłaczał siłą, wciągał mrokiem… Cóż za „dół”, co za doładowanie… jakaż okrutna moc… Momentalnie wyobraziłem sobie calusieńki krążek utrzymany w takiej konwencji… To jak chłopaki… dacie radę? Wiem oczywiście, że to nie przejdzie, ale… cieszę się, że dorobek Clostera wzbogaciła taka petarda, taka siarczysta, czarna perła… Po takim ataku perki i gitar musiał nastąpić nieco łagodniejszy fragment. I właśnie nadeszła pora na blok lżejszych kompozycji… Kolejno poleciały: naznaczona patriotycznym przesłaniem „Matka ojczyzna”, po niej – zgodnie z programem płyty – intrygujący instrumentalnie „Nocne polowanie” z frywolnym tekstem (Anja wnikliwie wyjaśniła skąd takowy) oraz singlowa, bardziej piosenkowa „Kolorowa Magdalena”. Oliwka krzątała się po całym klubie, próbując „wyłapać” i sfotografować co ciekawsze pozy i miny muzyków. Ci ostatni bawili się świetnie. Finał pierwszej części koncertu należał do przepięknych, „uczuciowych” wręcz nagrań. „Studnia tajemnic” pokazała, że „Jaro” piękne solówki ciosać potrafi (szkoda, że Michał był tak cicho nagłośniony), zaś „Strefa ciszy” pretenduje już dziś do grona najwspanialszych dzieł zespołu. Nie bez powodu, gdyż muzycznie to arcydzieło, na żywo równie wciągające, jak z płyty. Za nami wybrzmiała druga (muzyczna) kulminacja koncertu.

Dynamiczny, w wykonaniu Closterkellera „Minor Earth Major Sky” (cover A-ha), zagrany z werwą i zaśpiewany – jako jedyny tego dnia – po angielsku, stanowił swoisty pomost pomiędzy kompozycjami z „Viridian” a starszymi przebojami grupy. A tych ostatnich tegoż niedzielnego, zimnego za oknem, ale jakże gorącego wewnątrz klubu wieczoru, wybrzmiało jeszcze siedem. Dawno nie prezentowany „Ate” - poza ciekawą, ciepłą partią wokalną niczym szczególnym się nie wyróżnił. Zupełnie inaczej odebrałem wspaniały, złożony, emanujący pięknem, jeden ze szlagierów z pamiętnego „Aurum”, czyli klimatyczny, ale też złożony „Dwie połowy”. Graphitowy hit „Na krawędzi” śpiewała znaczna część publiki. Zgrabne, przebojowe i nader nastrojowe „Scarlett” i „Ziemia obiecana” dowiodły, że closterowa (zespołowa) młodzież dobrze opanowała starsze utwory, których dziś słucha się z niemałą nostalgią. Zasadniczą część koncertu zwieńczyła wspaniała, oparta na potężnych gitarach „Cisza w Jej domu”. Kapela po raz trzeci wspięła się na wyżyny ekspresji. Nie ukrywam, że – znając setlistę z poprzednich koncertów – oczekiwałem w drugiej części głównie tej mocnej, rozbudowanej kompozycji. Na bis poleciała wyeksploatowana chyba do granic możliwości „Władza”. Nie dotrwałem do jej końca, gdyż z córką podążyłem na dworzec PKP, aby zdążyć na powrotny do Bydgoszczy pociąg… Ten ostatni miał całe 20 minut opóźnienia, ale tego akurat nie mogłem wcześniej wiedzieć… Już w drodze powrotnej do domu nakreśliłem zarys niniejszej relacji…

Pora na krótkie podsumowanie. Przede wszystkim bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie ludzie odpowiedzialni za nagłośnienie występu Closterkellera w tak małym i zwłaszcza niskim (około 2,20 metra wysokości) lokalu. Zespół bowiem wybrzmiał czytelnie, selektywnie i mocarnie. Może tylko gitara „Jaro” powinna zostać bardziej wysunięta do przodu. A poza tym – znakomicie! Kompozycje z „Viridian” na żywo prezentują się okazale, powinny się podobać nawet wybrednym fanom zespołu. Jest w nich moc, ogień… Anja śpiewa je wszystkie z dużą gracją, wyczuciem, feelingiem, po prostu fantastycznie. Tak mi się wydaje, że na dłużej w koncertowej setliście kapeli powinny zadomowić się „Pokój tylko mój” oraz „Studnia tajemnic”, zaś „Viridiana”, „Inkluzja” i „Strefa ciszy” już dziś spokojnie konkurują z dotychczasowymi największymi „closterowymi dołami”, jak „Graphite”, „Cisza w jej domu”, czy „Miraż”. Naszła mnie jeszcze jedna ciekawa refleksja. Jak to się dzieje, że dla wielu sympatyków muzyki ogólnie, czy szeroko pojętej... największe światowe rockowe kapele kojarzą się z największymi swoimi utworami (dla przykładu: Queen - „Bohemian Rhapsody”, Led Zeppelin - „Stairway to heaven”, Deep Purple - „Smoke on the water”, „Child in time”, Dire Straits - „Brothers in arms”, Metallica - „One”), zaś w przypadku naszego rodzimego Closterkellera… znane są głównie tylko te najlżejsze, najbardziej przystępne nagrania („Scarlett”, „Na krawędzi”). I niczego im nie ujmując… nie rozumiem takiej filozofii… Nie rozumiem też tych wszystkich list, zestawień przebojów wszech czasów (jak „Trójkowy top wszech czasów”), gdzie już na starcie niektóre formacje (jak Rainbow, czy nasz Closterkeller) traktowane są z góry jako… piosenkowe… gdyż organizatorzy, pomysłodawcy w propozycjach do takich podsumowań uwzględniają w przypadku wspomnianych grup tylko te bardziej przebojowe, prostsze utwory. Moim zdaniem to mocno krzywdzące… Nie jest to jednak za duże zmartwienie dla niżej podpisanego… wszak nadal Anja i jej ekipa grają głównie dla wybranych… co potwierdzają koncerty na takich trasach, jak jesienne cykle Abracadabra Gothic Tour lub inaczej – czyli od tytułu konkretnie promowanej płyty nazwane.

Włocławski – jakże udany – gig potwierdził, że formacja Anji Orthodox wciąż znajduje się w dobrej scenicznej formie, a obecny, odmłodzony skład dotarł się już należycie.

Tomasz Woźniak
Zdjęcia: Oliwia Woźniak


Setlista Closterkeller:
Viridiana
To albo to
Król jest nagi
Marcja
Pokój tylko mój
Inkluzja
Matka Ojczyzna
Nocne polowanie
Kolorowa Magdalena
Studnia tajemnic
Strefa ciszy

Minor Earth Major Sky (A‐ha cover)
Ate
Dwie połowy
Na krawędzi
Scarlett
Ziemia obiecana
Cisza w Jej domu

Bis:
Władza

Skład zespołu:
Anja Orthodox - wokal
Michał "Rollo" Rollinger - instrumenty klawiszowe
Michał "Jaro" Jarominek - gitara
Olo Gruszka - gitara basowa
Adam "Najman" Najman - perkusja



CLOSTERKELLER na stronie METAL MUNDUS:
Recenzje:
- "Blue" - recenzja - link
- "Viridian" - recenzja - link
- "ReScarlet" - recenzja - link
- "Act III - Live 2003" - recenzja - link

**********
Relacje z koncertów:
- 01.10.2017 - Czarny Spichrz/ Włocławek - relacja z koncertu - link
- 07.05.2017 – Lizard King/ Toruń - relacja z koncertu - link
- 13.04.2017 – Estrada/ Bydgoszcz - relacja z koncertu - link

**********
Wywiady:
- Michał "Jaro" Jarominek - wywiad - link
- Olek Gruszka - wywiad w magazynie Metal Up! nr 1 - link

**********
Artykuły:
- "Czerniejąca magma" - artykuł - link

**********
Zdjęcia CLOSTERKELLER w galerii METAL MUNDUS:
- koncert: 07.05.2017 – Lizard King/ Toruń - link
- koncert: 13.04.2017 – Estrada/ Bydgoszcz - link
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU























** CLOSTERKELLER **
- Blue


** MORPHOSYS **
- The Saw Is Family


** PARADISE LOST **
- Medusa


** BESATT **
- Tempus Apocalypsis

** CLOSTERKELLER
- Viridian

** ORDEN OGAN
- Gunmen

** MANILLA ROAD
- Voyager

** ICED EARTH
- Incorruptible

** ACCEPT
- The Rise Of Chaos

** DEATHTALE
- Apocalyptic Deadline

** SILESIAN BUTCHERS COMPILATION
- vol. V

** CRÉATURES
- Le Noir Village

** SKÓRA ŚWIATA
- Skóra świata

** MORTUUS CAELUM
- Ad Libertatem Per Mortem

** ANTHRAX
- Among The Living

** KRV
- Ograma

** ALESTORM
- No Grave But the Sea


więcej recenzji
********* GRIN *********


** WATCH OUT STAMPEDE **


***** CLOSTERKELLER *****


*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** AIR RAID
+ Savager
+ Stormer
- U Bazyla/ Poznań


*** CLOSTERKELLER
+ Pampeluna
- Czarny Spichrz/ Włocławek


*** SUMMER DYING LOUD
+ Sodom
+ Unleashed
+ Wolfheart
+ i inni
- Aleksandrów Łódzki


*** ROCK & ROSE FESTIVAL
+ Kat & Roman Kostrzewski
+ Alastor
+ Dragon
+ Gomor
- Kutno


*** HEADBANGERS OPEN AIR
- Brande/ Niemcy


*** HAMMERFALL
+ Gloryhammer
+ Lancer
- Progresja/ Warszawa


*** QTNOIZZ FEST
+ Iron Maiden Tribute Band
+ Hunter
+ Nocny Kochanek
+Acid Drinkers
+Siq
- Kutnowianka/ Kutno


*** NIGHT DEMON
- U Bazyla/ Poznań


*** CLOSTERKELLER
+ Dark Juliette
- Lizard King/ Toruń


*** KREATOR
+ Sepultura
+ Soilwork
+ Aborted
- Progresja/ Warszawa


więcej relacji
*** Biografia Led Zeppelin. Kidy giganci chodzili po Ziemi


*** Ozzy bez cenzury


*** Głos z ciemności



więcej recenzji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  25,278,188 unikalne wizyty  Top Top