AGENCJA METAL MUNDUS


METAL UP!

= 16.12.2017

- STEVE'N'SEAGULLS
- THE FREEBORN BROTHERS

+ Wrocław / Firlej



= 20.12.2017

- ELUVEITIE
- SILENT CIRCUS
- VALKENRAG

+ Kraków / Kwadrat



= 22.12.2017

IN BLAST WE TRUST

- UNBORN SUFFER
- FINAL SIX
- ETERITUS

+ Włocławek / Czarny Spichrz








































































Nawigacja
Artykuły » Relacje - 2017 » 2017.10.21 - MAYHEM, ASPHYX, In Twilight's Embrace, Deus Mortem, Centurion, Thunderwar - Progresja, Warszawa
2017.10.21 - MAYHEM, ASPHYX, In Twilight's Embrace, Deus Mortem, Centurion, Thunderwar - Progresja, Warszawa


Grupa Mayhem przez wielu jest uważana za najwybitniejszego przedstawiciela black metalu na świecie. Norwegowie od początku swojej działalności trwającej już prawie 35 lat nagrali kilka albumów, ale to debiutancki krążek tej grupy urósł do rangi kultowego i jest wskazywany jako dzieło idealne. Płyta „De Mysteriis Dom Sathanas” miała swoją premierę w 1994 roku. 22 lata później Mayhem postanowiło przypomnieć swoje najwybitniejsze dzieło i wystartowało z trasą koncertową, w ramach której odwiedziło wiele krajów na całym świecie. Do sklepów trafił także album „De Mysteriis Dom Sathanas Alive” będący zapisem koncertu w szwedzkim Norrköping, podczas którego odegrano cały kultowy album od początku do końca.

Mayhem gościło już Polsce na dwóch koncertach w ramach trasy promującej to wydawnictwo w grudniu zeszłego roku, kiedy to zespół zagrał w warszawskiej progresji i gdańskim B90. Koncerty spotkały się z bardzo pozytywnym odzewem polskiej metalowej publiki, dlatego też Mayhem postanowiło wrócić do kraju nad Wisłą na kolejne 2 koncerty z tym samym materiałem. Tym razem czarna msza została odprawiona w katowickim Mega Clubie oraz ponownie w warszawskiej Progresji. Miałem przyjemność uczestniczyć w poprzednim koncercie grupy w ramach Metalowej Wigilii, kiedy to norweska horda nawiedziła Warszawę wspólnie z Watain, Furią, Morthus oraz Au-Dessus. Na początku zastanawiałem się czy mam ochotę ponownie słuchać tego samego materiału, skoro znowu miała zostać odegrana tylko i wyłącznie płyta „De Mysteriis Dom Sathanas”. Ciekawy byłem jednak czy Mayhem wprowadziło jakiekolwiek zmiany w swoim scenicznym image i czy przygotowało jakieś dodatkowe atrakcje dla swoich fanów. Do odwiedzin w Progresji tego wieczoru przekonały mnie jednak ostatecznie inne zaproszone zespoły. Tego wieczoru na scenie oprócz Mayhem miały zaprezentować się zespoły Thunderwar, Centurion, Deus Mortem, In Twilight’s Embrace, a przede wszystkim genialny doom/deathowy holenderski Asphyx.

Wieczór rozpoczął młody warszawski zespół THUNDERWAR, który według mnie zaprezentował się bardzo solidnie. Chłopaki zagrali kilka deathowych utworów opartych na melodyjnych thrashowych riffach. Nie był to występ, który wgniatał w ziemię, ale na pewno mógł się podobać. Szkoda tylko, że zespół grał dla prawie pustej sali, gdyż jedynie przy barierkach pod sceną stało kilku najbardziej zaangażowanych fanów. Niestety każdy młody zespół musi zagrać kilka takich koncertów, podczas których ktoś jednak ich usłyszy i być może spróbuje zapoznać się bliżej z ich twórczością albo szepnie słówko na ich temat swoim znajomym.

Jako drugi w kolejności był zespół CENTURION. Panowie weszli na scenę w szampańskim humorze. Widać było, że zdążyli już wprawić się w odpowiedni nastrój przy pomocy napojów wyskokowych. Nie kryli się zresztą z alkoholem, gdyż po każdym utworze wokalista pociągał solidnego łyczka z posiadanej flaszki. Było trochę żartów i rozmów z publicznością. Szkoda tylko, że poza dowcipami nie mieli zbyt wiele do zaoferowania. Niby zagrali poprawnie. Było też kilka szybkich, ciekawych riffów ale generalnie nic nie przykuło zbyt mocno mojej uwagi. Nie mogę też powiedzieć, że nadmierne rozluźnienie członków Centuriona źle wpłynęło na jakość granej przez nich muzyki. Wydaje mi się jednak, że nie zaangażowali się zbyt mocno w ten występ i dlatego wyszło po prostu nudno i bezbarwnie i tak naprawdę chyba nic z tego koncertu nie zostanie w mojej głowie na dłużej.

Nr 3 tego wieczoru to wrocławski black metalowy DEUS MORTEM. Dolnośląska ekipa pojawiła się na scenie ucharakteryzowana w typowo black metalowym stylu - białe jak kostucha twarze i ciemne złowrogo spoglądające oczy. Od razu widać było, że mają zupełnie inny stosunek do swojego występu i zgromadzonych fanów niż poprzednicy. Od grupy Deus Mortem zgromadzeni na sali ludzie otrzymali solidną dawkę klasycznego black metalowego grania. Były klasyczne, ostre, ale i lekko monotonne, powtarzające się riffy, na bazie których zespół opierał poszczególne utwory i świetny mroczny wokal, który dopełniał całości. Publika momentalnie dostrzegła zaangażowanie i solidne rzemiosło wrocławian. Nagle na sali zrobiło się całkiem tłoczno. Ludzie zaczęli skakać i bawić się z zespołem. Po tym jak Centurion lekko przygasił zebranych w klubie, teraz nastąpiło przebudzenie. Klasyczny black metal – muzycznie i wizerunkowo. Perfekcyjne wykonanie. Brawo.

Później przyszła kolej na IN TWILIGHT’S EMBRACE. Zaczęło się od przygaszenia świateł i totalnego zadymienia sali. Później weszli muzycy. Na sali było tak dużo dymu, że można było dostrzec jedynie kontury postaci na scenie. Zespół zaczął grać bez żadnego wstępu. Od razu uderzyła mnie fala gitarowego przesterowanego dźwięku, która jednostajnie atakowała mnie przez prawie godzinę. Zespół nie robił żadnych przerw pomiędzy poszczególnymi utworami, nie zamienił też ani słowa z publicznością. Oprócz niewyraźnego ostrego wokalu co jakiś czas odtwarzano różne głosy i dźwięki z taśmy, które jeszcze bardziej potęgowały panujący na scenie chaos. Być może po prostu muzycy nie trafili w mój gust, ale z tego co zauważyłem na sali było więcej niezadowolonych, bo część ludzi z umęczonymi twarzami po prostu przeniosła się do sąsiedniego pomieszczenia. Ja też przyznaje się, że po pewnym czasie musiałem wyjść bo uszy zaczęły mi pękać od monotonnego i zbyt głośnego łomotu. Nagle wszystko ucichło, światła zgasły, a członkowie In Twilight’s Embrace bez słowa zeszli ze sceny. Współczuję również fotografom, którzy usiłowali robić zdjęcia pod sceną. Obawiam się, że przy tym poziomie zadymienia nie udała się ani jedna fotka.

Następnie na scenę wkroczyli techniczni holenderskiej ekipy ASPHYX. Bardzo długo ustawiano i dostrajano sprzęt i wokale. Widać było, że zespołowi bardzo zależy na dobrym brzmieniu. Wszystko musiało zostać perfekcyjnie przygotowane przed rozpoczęciem show. Wiedziałem, że dużo ludzi ( ja również) przybyła do Progresji głównie ze względu na ten właśnie zespół. Od samego początku miałem bowiem wrażenie, że otacza mnie więcej ludzi w koszulkach Asphyx niż tych odzianych w merch Mayhem. Gdy wreszcie Holendrzy wybiegli na scenę publika eksplodowała z radości. Nastąpiła całkowita zmiana klimatu w porównaniu z poprzednim występem. Żadnych dymów, dużo światła, wyraźne gitary i perkusja. No i ten niepowtarzalny wokal Martina Van Drunena. Członkowie Asphyx byli mocno zaskoczeni tak ciepłym przyjęciem i entuzjastycznymi reakcjami publiki. Martin niejednokrotnie komplementował publiczność i dziękował za żywiołowe reakcje.

Emocje sięgnęły zenitu gdy ze sceny wybrzmiał „Deathhammer” - ludzie po prostu oszaleli. Później zaserwowano nam również 2 świetne utwory z mojej ulubionej płyty „Death… the brutal way”: ten tytułowy oraz „Scorbutics”. Występ zakończył natomiast nieco starszy „Last One On Earth”. Niestety nie było okazji do bisów, bo przecież to nie holenderska formacja byłą główną gwiazdą wieczoru. Gdzieś za sceną wciąż czekali członkowie Mayhem wraz ze swoją czarną mszą.

Nadmienię jeszcze tylko, że sam Martin Van Drunen okazał się być bardzo otwartym i uśmiechniętym gościem. Przed swoim występem spędził wiele czasu przy stoisku z merchem gdzie dyskutował z ludźmi i cierpliwie znosił wszystkie prośby o wspólne zdjęcia z fanami.

Po koncercie Asphyx miała nastąpić nieco dłuższa przerwa, która miała zostać wykorzystana przez ekipę MAYHEM na przygotowanie scenografii i dostrojenie instrumentów. Okazało się jednak, że uporali się oni z wszystkim o wiele szybciej, a sam zespół zaczął grać prawie pół godziny wcześniej niż zaplanowano. Część ludzi na sali była zdezorientowana. Wielu spokojnie przebywało na zewnątrz klubu albo przy barze wiedząc, że do występu Norwegów mają jeszcze sporo czasu. Dlatego też przy pierwszych kawałkach na sali było dosyć pusto. Ludzie jednak w miarę szybko zorientowali się, że trzeba szybko wracać bo Mayhem postanowiło nie przestrzegać wcześniej ustalonego rozkładu jazdy.

Scenografia nie różniła się prawie w ogóle o tej z Metalowej Wigilii 2016. Przygaszone, niebieskie światła, trochę dymu i świece. W porównaniu do 2016 roku różnica polegała jedynie na tym, że ołtarz przy którym Atilla Csihar odprawiał czarną mszę pojawił się na scenie trochę później. Muzycy tak jak przed rokiem przywdziali długie, zakapturzone i obdarte łachy wyglądając na upadłych kapłanów bluźnierczej religii. Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o klimat występu i panującą na sali ogólną atmosferę Mayhem robi wrażenie. Przy pomocy niezbyt rozbudowanej scenografii i kostiumów Norwegowie potrafią zdziałać cuda. Aby nie zakłócać tej niepowtarzanej atmosfery przed rozpoczęciem koncertu wyemitowano nawet komunikat, w którym proszono o ograniczone korzystanie z telefonów komórkowych i aparatów.

Przyznam się, że ze względu na duże już zmęczenie, po występie Asphyx zdecydowałem, iż posłucham 2-3 kawałków Mayhem i pójdę domu. Widziałem ich przecież rok wcześniej, więc dobrze wiedziałem jak ten występ będzie wyglądał. Niepowtarzalna atmosfera grozy i tajemniczości zbudowana przez Mayhem wciągnęła mnie jednak tak bardzo, że zostałem prawie do końca koncertu. Nie bez znaczenia był również fakt, iż występ ten był świetnie nagłośniony. Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy i zauważył, że głośniej nie zawsze znaczy lepiej. Dzięki temu lepiej słyszalne były poszczególne instrumenty i świetny lekko skrzeczący wokal Attilli. Wszystko to sprawiało, że można było bezboleśnie wejść głębiej w panującą w klubie atmosferę. Brawo.

Kierując się do wyjścia pomyślałem, że z takiego koncertu wypadałoby przynieść do domu jakąś pamiątkę. Naturalnym wyborem w takiej sytuacji była oczywiście koszulka. Płacąc już za T-shirt Asphyx (tylko 50 zł!) przyjrzałem się bliżej jegomościowi stojącemu obok. Okazał się być nim Adam „Nergal” Darski, który bez wahania zgodził się na pamiątkową fotkę. Miły akcent na zakończenie wieczoru.


Piter

SETLISTY:

ASPHYX:
01. Vermin
02. Candiru
03. Division Brandenburg
04. Deathhammer
05. Death the Brutal Way
06. Wasteland of Terror
07. Scorbutics
08. Asphyx (Forgotten War)
09. Forerunners of the Apocalypse
10. The Rack
11. Last One on Earth

MAYHEM:
1. Funeral Fog
2. Freezing Moon
3. Cursed in Eternity
4. Pagan Fears
5. Life Eternal
6. From the Dark Past
7. Buried by Time and Dust
8. De Mysteriis Dom Sathanas

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU


























** NORTHERN PLAGUE **
- Scorn The Idle


** GJELDRUNE **
- Prawdu za porog


** PATHOLOGY **
- Pathology


** DARK FOREST
- Land Of The Evening Star

** FOUCALT
- Lost People

** GRIFFAR
- Monastery

** RIVER OF TIME
- Revival

** BRUTAL VISION
- Volume 3

** LUCIDREAMS
- Ballox

** ZARAZA
- Spasms of Rebirth

** DEATH ANGEL
- Killing Season

** CLOSTERKELLER
- Blue

** MORPHOSYS
- The Saw Is Family

** PARADISE LOST
- Medusa

** BESATT **
- Tempus Apocalypsis

** CLOSTERKELLER
- Viridian

** ORDEN OGAN
- Gunmen


więcej recenzji
***** MARTYRDOOM *****


********* GRIN *********


** WATCH OUT STAMPEDE **


*** CLOSTERKELLER
*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** HELLOWEEN Pumpkin United
- Tipsport Arena/ Praga, Czechy


*** MAYHEM
+ Asphyx
+ In Twilight's Embrace
+ Deus Mortem
+ Centurion
+ Thunderwar
- Progresja/ Warszawa


*** GRAND MAGUS
+ Evil Invaders
+ Elm Street
- Kwadrat/ Kraków


*** SATYRICON
+ Suicidal Angels
+ Fight The Fight
- Progresja/ Warszawa


*** ARCH ENEMY
+ Jinjer
- Progresja/ Warszawa


*** AIR RAID
+ Savager
+ Stormer
- U Bazyla/ Poznań

*** CLOSTERKELLER
+ Pampeluna
- Czarny Spichrz/ Włocławek

*** SUMMER DYING LOUD
+ Sodom
+ Unleashed
+ Wolfheart
+ i inni
- Aleksandrów Łódzki

*** ROCK & ROSE FESTIVAL
+ Kat & Roman Kostrzewski
+ Alastor
+ Dragon
+ Gomor
- Kutno


*** HEADBANGERS OPEN AIR
- Brande/ Niemcy


*** HAMMERFALL
+ Gloryhammer
+ Lancer
- Progresja/ Warszawa


więcej relacji
*** Hellbent For Cooking. The Heavy Metal Cookbook


*** Biografia Led Zeppelin. Kidy giganci chodzili po Ziemi


*** Ozzy bez cenzury



więcej recenzji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  25,925,405 unikalne wizyty  Top Top