AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » VANDEN PLAS - Christ 0
VANDEN PLAS - Christ 0


1. Christ 0
2. Postcard To God
3. Wish You Were Here
4. Silently
5. Shadow I Am
6. Fire Roses Dance
7. Somewhere Alone In The Dark
8. January Sun
9. Lost In Silence
10. Gethsemane (bonus)






Poprzednim krążkiem "Beyond Daylight" Niemcy cholernie wysoko ustawili sobie poprzeczkę. Co prawda nie udało im się jej tutaj przeskoczyć, ale utrzymali poziom z tamtego wydawnictwa, co przypisuję im jako spory sukces. Ostatnio mało którym kapelom udaje się nagrać dwa kolejne albumy na tak niesamowicie wysokim poziomie. Przyznaję się bez bicia, że "Christ 0" zniewolił mnie i przez naprawdę długi czas męczyłem tą płytę wzdłuż i wszerz. Obecnie mogę stwierdzić, że znam ją na pamięć i znajomy mi jest każdy jej dźwięk :) . W stosunku do poprzedniego albumu, "Christ 0" jawi się jako album zorientowany na cięższe łojenie. Więcej jest także tutaj progresji w progresji, więcej panowie bawią się dźwiękiem i kompozycje są trochę mniej piosenkowo nastawione. Co prawda nadal natrafiamy tutaj na melodyjne refreny i wpadające w ucho frazy wyśpiewywane przez Andiego, ale środek ciężkości przesunięty został w kierunku mocnych gitar oraz bardzo mocno bijącej po uszach sekcji. Znów jak na poprzedniczce wszystkie kawałki są bardzo równe i wszystkie trzymają bardzo wysoki poziom. Jeśli miałbym się pokusić o wybranie moich faworytów to byłby to "Postcard To God" z przepięknym refrenem o wpadającej w ucho melodii, gdy Andi zaczyna śpiewać:

"When I pray I can say
All my believing in just one word
When I pray then I may
Sending an unwritten postcard to god"

to za każdym razem strasznie mnie to porywa i mam wręcz ochotę na śpiewanie tego razem z nim (choć lepiej aby nikt postronny tego w moim wykonaniu nie słyszał :lol: ). Zaś fragment gdzie najpierw jest solo na klawiszach o cudnej melodii a zaraz potem solo gitarowe za każdym razem wysyła mnie w kosmos :D . Apokaliptyczne chórki na koniec utworu dopełniają obrazu geniuszu. Kolejnymi moimi faworytami są "Silently" ze świetną akustyczną partią gitary pod koniec oraz najdłuższy i prawdziwie epicki swoim rozmachem "January Sun". Jeśli chodzi o kwestię brzmienia to jest ono na równie dobrym poziomie co na poprzednim albumie, czyste, pełne i wypaśne :D .

Podsumowując, na tym albumie Vanden Plas stali się już nie jest tylko zespołem podążającym ścieżkami wydeptanymi przez Dream Theater, oni tutaj zajęli sąsiednie poletko, które eksplorują z wielkim talentem. Znamienne jest to, że od pierwszych dźwięków słychać, że to oni grają. Określili swój styl, który stał się rozpoznawalny. Obecnie Vanden Plas to ścisła czołówka prog-metalowego grania na świecie i gorąco zachęcam do zapoznania się z całą ich dyskografią. Ja tak uczyniłem i nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej z ich muzyką. Wszystkie ich wydawnictwa są na bardzo dobrym poziomie a dwa ostatnie rzekłbym, że na wybitnym. Polecam!

ki3r
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  36,182,132 unikalne wizyty  Top Top