AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - E » EMBRAZE - The Last Embrace
EMBRAZE - The Last Embrace

01. Memory Tace of Our Time
02. Racing Against Time
03. Liquid Fire
04. Branded
05. Sun Goes Down
06. Sleeping Ground
07. Carvings on the Gallowstree
08. The One
09. No Solace
10. Dead Roses







Skład:
Lauri Tuohimaa (Wokal / Gitara) [także Charon, For My Pain]
Ilkka Leskelä (Perkusja) [także Maple Cross]
Heidi Määttä (Klawisze)
Olli-Pekka Karvonen (Bas)
Sami Siekkinen (Gitara) [także Maple Cross]



Fińska kapela Embraze powstała w 1994 roku i ma na swoim koncie pięć płytek. Najnowsza z nich, wydana w sierpniu zeszłego roku, nosi wdzięczną nazwę "The Last Embrace" i właśnie o tym albumie chciałabym Wam opowiedzieć.
Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z muzyką Embraze, ale już pierwszy rzut oka na okładkę dał mi pewne wyobrażenie na temat prawdopodobnej zawartości krążka :)
Zaczyna się melodyjnie i przebojowo, i tak pozostaje przez całe 48 minut. Głęboki głos wokalisty, klawisze, gotycki klimat :) Płytka jest dość jednolita i spójna, ale są oczywiście kawałki lepsze i gorsze. Utwór otwierający "Memory Trace of Our Time" należy do tych lepszych, trwa 6 minut, jest jednym z dłuższych na płycie, ale nie nudzi się. W drugim kawałku - "Racing Against Time" - pojawia się growl i dodaje muzyce agresywności, ale tylko na chwilę, bo zaraz potem pojawia się chyba trochę zbyt cukierkowy refren. "Liquid Fire" - trzeci z kolei, zaczyna się łagodnie i rzewnie, żeby potem rozkręcić się i znów z powrotem zwolnić, i tak w kółko. Moim faworytem jest czwarty kawałek na płycie - "Branded". Jest dość szybki, konkretny i energetyczny. Następny numer - "Sun Goes down" jest klimatyczny i ma fajną solówkę. Szósty kawałek - "Sleeping Ground", nie przypadł mi do gustu przede wszystkim ze względu na przesłodzony refren, jedyny wartościowy moment w całym numerze to znowu gitarowe solo. "Carvings on the Gallowstree" zrobił na mnie lepsze wrażenie, bo jest bardziej dynamiczny. To jeden z lepszych kawałków na płycie według mnie. Szkoda, że zaraz po nim słyszymy "The One", który (łagodnie mówiąc) nie podoba mi się ;) Przy dziewiątym utworze "No Solace" czułam się już trochę zmęczona, gdyż wszystkie kawałki zaczęły mi się zlewać w jedno. Na szczęście ostatni numer różni się od reszty. Jest to miła dla ucha balladka, słyszymy gitarę akustyczną i klawisze. Ostatnie minuty spotkania z "The Last Embrace" upływają w przyjemnej atmosferze.
Podsumowując, muzycy z Embraze Ameryki nie odkryli, nie mogę nazwać ich najnowszego krążka dziełem wybitnym. Jednakże momentami przyjemnie się ich słucha i z pewnością jeszcze nie raz wrócę do tej płyty.

7/10
Monika
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  36,182,025 unikalne wizyty  Top Top