AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » VENDETTA [UK] - Tyranny Of Minority (2007 Lion Music)
VENDETTA [UK] - Tyranny Of Minority (2007 Lion Music)

01. Archangel
02. Generation Kill
03. I Executioner
04. Doorways of the Mind
05. Golden Boy
06. Red Skies
07. Plastic God
08. Bones to Dust
09. Lost Cause
10. All Fall Down
11. No Safe Hole
12. Window of the Soul





"Wirtuoz też człowiek". Tak sobie czasem myślę, kiedy ktoś kto para się na co dzień muzycznym onanizmem - nagrywa normalną płytę z zespołem.
Pierwsze co mnie zaintrygowało kiedy dowiedziałem się o zespole Vendetta, to obecność Edwarda Boxa, znanego z solowych wydawnictw... kolejna rzecz, która zwraca uwagę, to świetna okładka albumu... i co bardzo ważne - zespół zamieścił próbki swoich utworów na Myspace... co nie mogło nie podziałać jako magnes... Zapewne wielu ludzi z niecierpliwością oczekiwało tej płyty, tym bardziej że Edward zajął się również wokalizami.

Dostajemy zatem metalową płytę... jeśli się uprzemy znajdziemy tu wpływy zarówno Scorpions, Maiden, Priest jak i wczesnego Def Leppard. Należy również stwierdzić z całą stanowczością, że Vandetta może z powodzeniem nazywać siebie zespołem, a nie projektem Edwarda Boxa. Nie otrzymujemy bowiem przesadnej ilości solówek. A proporcje instrumentów nie faworyzują żadnego z muzyków. Również sam opis utworów na stronie internetowej wydawcy napawał optymistycznie. Przedstawiono obok tytułów układ solówek i zarówno Edward Box, jak i Pete Thompson wymiatają niemal zawsze na zmianę. W jednym utworze solo gitarowe zaserwował nam nawet basista grupy.
W zasadzie to pierwszy raz kiedy słyszę Edwarda Boxa za mikrofonem. Sam muzyk twierdzi, że do zaśpiewania wokaliz na płycie przygotowywał się bardzo długo... Trzeba przyznać, ze nie był to czas zmarnowany. Wokalizy Edwarda prezentują się bowiem więcej niż poprawnie, a barwa jego głosu pasuje idealnie do prezentowanej muzyki.
Dwie poprzednie płyty solowe Edwarda Boxa miały nieciekawe (trzeba przyznać) okładki. Tym razem pozbyto się i tego mankamentu... Narysowana okładka Tyranny of Minority - utrzymana w ciemnych barwach, jest o niebo lepsza niż jakaś abstrakcja, a jednocześnie daleko jej do banału komiksowych okładek powermetalowych.
Mimo wyraźnego osadzenia brzmienia w nieodżałowanych latach osiemdziesiątych debiutancki album Vendetta nie brzmi archaicznie. Co najważniejsze zespołowi udało się również uniknąć przesady w drugą stronę... Produkcja jest po prostu porządna.
Płyta w zasadzie jest bardzo wyrównana, jednak jako moje ulubione utwory wskażę Def Lepardowski "Golden Boy" i Priestowski "Plastic God".

W przypadku Vendetty rozpływanie się nad albumem, byłoby lekkim nadużyciem... jednak nie można się też zbytnio do niczego przyczepić. Otrzymujemy bowiem po prostu dobrą płytę. Za brak swoistej "kropki nad i" w tej produkcji odejmę ćwiartkę od oceny dobrej...

7,75/10
Piospy




Zespół Vendetta powstał w Anglii na początku 2006 i reprezentuje typowo brytyjski styl grania hard/heavy. „Tyranny of Minority” bardzo udanie wpisuje się w kanon klasyki gatunku, czerpiąc to, co najlepsze z zespołów, które tworzyły ten gatunek w latach osiemdziesiątych. Warto zaznaczyć, że zespół sam sfinansował nagranie swojego debiutu, co mogłoby budzić obawę, że jak najszybciej zechce odrobić zainwestowane pieniądze i umieści na albumie typowo komercyjny, mdły materiał. Nic bardziej mylnego! Album rozpoczyna krótkie, instrumentalne intro, po którym następuje mocne uderzenie w postaci „Generation Kill”. Utwór szybki, ale nie do przesady, grany z charakterystycznym hard rockowym zacięciem, które można by porównać do niemieckiego klasyka Axela Rudiego Pella. „I Executioner”, kolejny świetny utwór grany w klimacie pierwszego, ale, co najważniejsze, niezlewający się z nim. Jest to niewątpliwą zaletą „Tyranny of Minority”, choć każdy utwór wpisuje się w klimat albumu, to nie ma wrażenia ujednolicenia całości. Każdy oferuje coś specjalnego, coś charakterystycznego. Fanów epickich brzmień z pewnością urzeknie „Window of the Soul”. Miłośnicy szybszych utworów, granych z metalowym zacięciem z pewnością przekona do siebie „Bones to Dust” ze świetnym riffem i tempem, które przynosi wspomnienia świetnych hard rockowych utworów lat osiemdziesiątych... Jeden z bardziej udanych debiutów roku 2007. Nagrany z klasycznym wykopem i pomysłem. Wypada pogratulować Vendetcie jakże udanego zaistnienia na scenie muzycznej i wypada jedynie żałować, że takie zespoły są ciągle ignorowane przez stacje radiowe i telewizje muzyczne.

8/10
Michał Piechota
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  36,182,540 unikalne wizyty  Top Top