AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » VARDAN - The Woods Is My Coffin (2014 Moribund Rec.)
VARDAN - The Woods Is My Coffin (2014 Moribund Rec.)
01. Night Of The Horned Rebirth
02. Luciferian Assault
03. Goatcraft
04. Dawn Of The Followers Part I
05. Dawn Of The Followers Part II












Skład:

Vardan (wokal, wszystkie instrumenty)



Jednoosobowych projektów black metalowych jest na świecie od groma. Nie jest zatem łatwo wydobyć z tego grona nazwy, które rzeczywiście poruszają, które mają w sobie coś, co jest w stanie choć na chwilę zatrzymać potencjalnego słuchacza. Niezwykle ważną rolę w przypadku takiej muzyki odgrywa nastrój, klimat, jaki uda się muzykowi stworzyć. Bo przecież trudno tu doszukiwać się szaleństwa, energii, wpadających w ucho melodii, ciekawych riffów, solówek czy dobrych tekstów. Liczy się nastrój! A jeśli uda się go stworzyć, jeśli muzyka wciągnie słuchacza, jeśli wprowadzi go w opowiadaną historię, wywoła emocje, oznaczać to będzie, że płyta się udała.

Tak przynajmniej ja podchodzę do tego rodzaju projektów, do tego rodzaju muzyki. Wiele razy taka muzyka wywołała we mnie wiele niezapomnianych doznań, dlatego też z każdym rokiem sięgam po nią coraz częściej. Tak też trafiłem na projekt włoskiego muzyka – Vardana.

Pierwszy krążek Vardan, z którym miałem okazję się zapoznać to właśnie omawiany “The Woods Is My Coffin”. Dla mnie pierwsza, a szósta w dyskografii płyta Włocha wywołała we mnie mieszane uczucia. Zgodnie z zasadami, Vardan postawił na klimat, i prawie mu się udało. Stworzył muzykę dokładnie taką, jaką widać na okładce płyty – zimną, bardzo zimną, niesamowicie zimną. Nawet jeśli podtyka pod uszy kołyszące, czasem miłe melodyjki, to jednak i przez nie przedostaje się chłód, który z każdą chwilą, z każdą kolejną nutą ogarnia całe ciało, przenika je do ostatniej kości, ostatniego mięśnia, zamraża, zakuwa w lodowe kajdany. Nie jest to muzyka nadzwyczaj poruszająca, a jednak ma w sobie tę moc, która nie pozwala wyłączyć odtwarzacza, przerwać lodowego łańcucha, który trzyma słuchacza do ostatnich dźwięków.

Oddzielną kwestią pozostaje wokal. Według mnie, winien on doprawiać, dosmaczać, wywołany muzyką nastrój, czasem dopieszczać, innym razem stanowić przeciwwagę dla muzyki. W przypadku Vardan zwyczajnie mnie denerwuje. Klasyczny blackowy skrzek, ani przeraża, ani dopieszcza, zwyczajnie wkurza. Gdyby jeszcze był podany w mniejszych ilościach, byłoby w porządku. Ale jest go za dużo, zabija to, co dzieje się w muzyce. Gdyby muzyk chociaż trochę spróbował dodać mu jakichkolwiek emocji, byłoby w porządku, ale jednostajne skrzeki, które trwają przez całą płytę, zwyczajnie nudzą i psują resztę, całkiem niezłej pracy.

Mało wam zimna za oknem, sięgnijcie po płytę Vardana, będzie wam jeszcze zimniej!

6.5/10
Ray

VARDAN

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  36,182,070 unikalne wizyty  Top Top